|
Jak co roku poniedziałek po półfinale poświęcony był na nagranie rozmów z Anną Dymną, które staną się elementem koncertu finałowego.
Nagrania zawsze odbywa się w plenerze. Nasze dobre anioły sprawiły, że od rana cudnie świeciło słońce, a Park Skaryszewski w Warszawie, gdzie umiejscowiony został plan zdjęciowy, prezentował wszystkie najpiękniejsze kolory maja. Dzięki temu, rozmowy na osobiste tematy, także zyskały słoneczne odcienie.
Każdy z dwanaściorga finalistów w pięknym plenerze rozmawiał z Anną Dymną o życiu, pasji, marzeniach. O tym, jak to jest zmagać się z chorobą, cierpieniem, nietolerancją i o tym, że najważniejsze w życiu to cieszyć się każdą chwilą.
By tradycji stało się zadość, po raz trzeci już rozmowa z Sandrą skoncentrowana była na jej pasjach zoologicznych. Gdy pierwszy raz dotarła do finału, Anna Dymna przygotowała dla niej niespodziankę, żywą żabkę. Rok temu Sandra wróciła z Warszawy do domu w towarzystwie małej myszki. Tym razem na dziewczynkę czekała niespodzianka większego kalibru. W czasie nagrania aktorka przestawiła jej Bączka. Bączek to konik do hipoterapii z pobliskiej stadniny. Wprawdzie tym razem nowy kolega nie wrócił z Sandrą do Szczecina, ale i tak stał się prawdziwym bohaterem dnia. Po zakończeniu nagrania dzielnie pozował do zdjęć ze wszystkimi półfinalistami, chętnie szczypał podawaną do pyska trawę, a Oli dał nawet siarczystego całusa.
Popołudniu finaliści pełni emocji opuścili Warszawę. Przez najbliższe trzy tygodnie pracować będą samodzielnie nad finałowym repertuarem, a już 6 czerwca spotkają się w Krakowie na warsztatach muzycznych. Zatem do zobaczenia!
Liczba wyświetleń tekstu: 556
|