|
Dzisiejszy dzień przekonał wszystkich, że w Pracowni Zaczarowanej Piosenki nie ma miejsce na nudę. Wszyscy zabrali się do ciężkiej pracy…
Tuż po śniadaniu rozpoczęły się warsztaty prowadzone przez Martę Kuszakiewicz, która jest m.in. logopedą. Marta opowiedziała o metodzie ruchu rozwijającego, opracowanej przez Weronikę Sherborne. Metoda ta polega na wykorzystaniu ruchu do kształtowania świadomości własnego ciała, przestrzeni i działania w niej. Wykład był bardzo rzeczowy. Potem przyszedł czas na zajęcia praktyczne. Przez ponad godzinę wszyscy podskakiwali, machali rękami, kreślili ósemki (pobudzając w ten sposób obie półkule mózgu), w końcu tarzali się po podłodze fikając wesołe koziołki. Po takich szaleństwach okazało się, że wszystkie mięśnie są doskonale rozgrzane i można bez kłopotu przejść do rozśpiewania i ćwiczeń emisyjnych.
Pierwsza część zajęć z emisji głosu odbywała się z udziałem całej grupy. Potem przyszedł czas na zajęcia indywidualne z nauczycielami. Zajęcia z emisji będą prowadziły Aurelia Luśnia i Ania Ozner. Marta Kuszakiewicz zajmie się dykcją, a Joanna Lewandowska-Zbudniewek nauczy nasze Zaczarowane Ptaszki interpretacji piosenek. Wszystkie nauczycielki miały wczoraj mnóstwo pracy. Przed nami wielkie wyzwanie – praca nad zupełnie nowym materiałem, który zostanie nagrany w czasie koncertu w Radiu Kraków i wydany w formie płyty CD. Uczestnicy pracowali dziś nad piosenkami „na sucho”, a już jutro towarzyszyć im będą akompaniatorzy. Popołudnie upłynęło pod znakiem kolejnych zajęć. Marta Kuszakiewicz opowiadała o budowie krtani i funkcji strun głosowych. Finaliści dowiedzieli się m.in. jak ważna jest rola wyobraźni w śpiewaniu, co to są rezonatory, w jaki sposób Edyta Górniak poradziła sobie z dramatyczną sytuacją, gdy w przeddzień występu na Eurowizji dopadło ją ciężkie zapalenie krtani. Wiecie jaka część ciała ludzkiego jest najsilniej umięśniona? Dzięki dzisiejszym zajęciom uczestnicy warsztatów już to wiedzą. Tą częścią jest język!
Wieczorem odwiedziła Pracownię Anna Dymna. Do tej pory uczestnicy warsztatów myśleli o niej głównie jako o szefowej Fundacji „Mimo Wszystko”, dzięki której odbywa się Festiwal Zaczarowanej Piosenki. Wczoraj mogli usłyszeć o tym, jak to się stało, że została aktorką, które role były jej szczególnie bliskie i jak radziła sobie ze wzlotami i trudnościami w tym zawodzie. Anna Dymna opowiadała m.in. o swoich mistrzach i kolegach z teatru i planu filmowego. Wymieniła m.in. Konrada Swiniarskiego, Andrzeja Wajdę, Jerzego Bińczyckiego. Wspomniała też o filmie ”Pięć i pół bladego Józka”, który – choć dzięki cenzorom nigdy nie wszedł do kin – zmienił na zawsze jej życie, bo to przy pracy nad tym obrazem poznała Wiesława Dymnego. Podkreślała, jak ważne jest to, aby wchodząc na scenę dawać z siebie wszystko, a jednocześnie z dystansem podchodzić do tego, co sztuce towarzyszy, czyli mediów, wywiadów i tzw. popularności. Był też czas na pytania. Klaudia chciała wiedzieć, czy Anna Dymna spotkała się kiedyś z nieżyczliwością dziennikarzy i krytyków.
– Z krytyką nie spotyka się tylko ten, co nic nie robi – odpowiedziała z uśmiechem aktorka. – Wydaje mi się, że trzeba bardzo uważnie czytać krytykę, bo bardzo często pod warstwą złośliwości i nieżyczliwości kryją się rady i wskazówki, które warto rozważyć.
Michał chciał się dowiedzieć, w jaki sposób aktorzy wywołują u siebie łzy.
Aktorka zdradziła, że istnieje specjalny preparat, który zakroplony do oka powoduje rzęsiste łzawienie… – Ale większość aktorów nie musi stosować takich zabiegów. Wystarczy zawodowa koncentracja, by wywołać w sobie silne emocje i łzy pojawiają się same – odpowiadała Anna Dymna.
Liczba wyświetleń tekstu: 367
|