|
Kolejny, pełen emocji, dzień w Przegorzałach. Rano finaliści, tradycyjnie już, rozpoczęli godzinne ćwiczenia rozbudzające ciała i umysły. Dziś nacisk położony został na mięśnie odpowiadające za prawidłowe oddychanie, niezbędne do dobrego i – co jeszcze ważniejsze – bezpiecznego, operowania głosem.
W zajęciach nauczycielkom pomagają od dzisiaj akompaniatorzy. Dzięki temu Zaczarowani mogą zmierzyć się z nowym repertuarem. W „Pracowni Zaczarowanej Piosenki” poznają w tym tygodniu piosenki Andrzej Zauchy i Grażyny Łobaszewskiej. Wiktoria zmaga się z utworem „Których nam nikt nie wynagrodzi”.
– To jest naprawdę poważne wyzwanie – mówi finalistka. – W oryginale ten utwór jest bardzo rytmiczny, ma soulową aranżację, aż „buja”. Takiej się nauczyłam słuchając, jak śpiewa pani Łobaszewska. A pani Asia i pani Aurelka całkowicie zmieniły dzisiaj moje myślenie o tym utworze. To jest tekst Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Napisany w czasie wojny, w atmosferze smutku, rozpaczy i strachu. Na kilka miesięcy przed jego śmiercią. Postanowiłyśmy wspólnie zmienić klimat tej piosenki. Pracowałyśmy z pianistą nad nową aranżacją tego utworu. Dla mnie to jest duże wyzwanie, bo idziemy w stronę prawie aktorskiej interpretacji, a ja zwykle śpiewam koncentrując się na wokalu. Cieszę się, że mogę spróbować wykrzesać z siebie taki smutek. Zwykle śpiewam z uśmiechem, więc to jest podniesienie poprzeczki.
Po bardzo intensywnych zajęciach przyszła nagroda. Po obiedzie Zaczarowani wybrali się na pierwszą z zaplanowanych wycieczek. Niedaleko ośrodka znajduje się ogród zoologiczny. Spacer przez las był dodatkową atrakcją. Ania nie mogła nachwalić się swojej wolontariuszki Marysi, która dzielnie pilotowała ją między korzeniami, kałużami i innymi pułapkami czyhającymi na osobę niewidomą na leśnym szlaku. Zdecydowano, że Marysia zdała egzamin na „przewodnika przełajowego”.
Wyprawa do ZOO stała się naprawdę doskonałą nagrodą dla wszystkich, niezależnie od wieku. Wiktoria i Radek z zapałem robili zdjęcia wszystkim mieszkańcom ogrodu. W mini-ZOO, gdzie mieszkają szczególnie łagodne zwierzęta, które można głaskać i dokarmiać, Milena, która dziś do nas dołączyła, zawarła znajomość z uroczym osiołkiem. Wszystkich podbiły urocze, malutkie świnki przymilające się o drapanie za uchem jak młode kocięta. Z dalszej i pełnej szacunku odległości oglądano także słonie, antylopy, hipopotamy, wilki, a w pawilonie zwierząt nocnych furorę zrobiły nietoperze.
Wieczorem na Zaczarowanych czekała kolejna niespodzianka. Do Przegorzał zawitali goście: Lidia Jazgar, piosenkarka, organizatorka wielu wydarzeń artystycznych w Krakowie, znana części finalistów z koncertów Zaczarowanego Radia Kraków, oraz gitarzysta Ryszard Brączek – oboje związani z obchodzącym 20-lecie zespołem Galicja. Wykonali kilka pięknych piosenek, artystka opowiedziała o historii zespołu, o magicznym spotkaniu z Piotrem Skrzyneckim, który zaprosił ich do występów w legendarnej Piwnicy pod Baranami.
– To był bardzo urokliwy koncert – relacjonuje Michał. – Miło się słuchało tego, co mówiła pani Lidia, no i pięknie śpiewała. Ona stwarza taką ciepłą atmosferę, bardzo mi się podobało. Wszyscy siedzieli jak zaczarowani. Pan Ryszard także grał znakomicie. A piosenka „Bezszelestnie” podbiła nas wszystkich. Teksty, jakie wykonują z Galicją, dają do myślenia, taka jest chyba rola poezji…
Wieczorny koncert nie był ostatnią atrakcją. Codziennie na zakończenie zajęć w „Pracowni Zaczarowanej Piosenki” finaliści poznają klasykę światowych musicali oraz oglądają koncerty największych artystów. W końcu warto uczyć się od najlepszych. Dziś oglądali niezwykły film dokumentalny, pokazujący przygotowania i przebieg spektaklu Celine Dion z Las Vegas – ciekawy o tyle, że nie był to tradycyjny koncert tej wielkiej divy muzyki pop, lecz koncert pokazywany „od kuchni”.
– To było bardzo ciekawe – mówi Klaudia. – Oglądaliśmy to, czego publiczność zwykle nie widzi. Widzieliśmy jak w oka mgnieniu Celine zmienia kostiumy, biega za kulisami, a na sekundę nawet nie traci koncentracji i spokoju. Zafascynował mnie fakt, jak niezwykle wytrenowany ma oddech, tańczyła całą piosenkę, potem biegała po schodach za kulisami, a nawet się nie zadyszała. Całe show robiło niezwykłe wrażenie, ale w zachowaniu gwiazdy uderzyło mnie też to, jakim szacunkiem darzy ludzi, z którymi pracuje. W czasie piosenki nie patrzyła na tancerzy, którzy ją otaczali, a przecież czuć było, że ma świadomość ich obecności i pracy. Za kulisami martwiła się, jak ktoś był kontuzjowany. Po spektaklu oklaskiwała ich mocno. Doceniam, że, będąc wielką gwiazdą, pamięta o takich gestach, to ważne.
Liczba wyświetleń tekstu: 335
|