|
Dziś Pracownia Zaczarowanej Piosenki gościła Józefa Opalskiego, który opowiadał uczestnikom warsztatów o fenomenie Edith Piaf i Jacquesa Brela.
Od rana trwały dalsze zmagania z piosenkami Andrzeja Zauchy i Grażyny Łobaszewskiej. To materiał trudny wokalnie, a także wymagający bardzo dużego skupienia na interpretacji. Dziś właśnie na tekście utworu skupiły się Milena Wiśniewska i Joanna Lewandowska-Zbudniewek. Laureatka II miejsca w kategorii dziecięcej śpiewa „Gdybyś innym ptakiem był” Grażyny Łobaszewskiej.
– Śpiewaj delikatnie, spokojnie – tłumaczyła jej nauczycielka. – Ktoś, kto odchodzi, boi się i ty musisz go pocieszyć, uspokoić, dodać mu odwagi. Powiedzieć, że będziesz z nim do końca, że nie ma się czego bać.
Tak trudny materiał wymaga od młodych wokalistów nie tylko talentu, ale ciągłej woli przełamywania własnych ograniczeń. W czasie tych warsztatów kadra, która zdążyła dobrze poznać możliwości Zaczarowanych, w czasie tygodnia wspólnej pracy w czerwcu, zdecydowała, że każdy z nich spróbuje swoich sił w całkiem nowym dla siebie materiale. Michał Wiśniewski pracuje nad bardzo intymnym utworem „Samotność we dwoje”, Radek Graczyk ma przed sobą wyzwanie związane z dużą rozpiętością dźwięków w „Baw się lalkami”. By ułatwić im pracę dziś po zajęciach indywidualnych odbył się kolejny wykład Marty Kuszakiewicz. Tym razem poświęcony prawidłowej artykulacji samogłosek i spółgłosek. Po raz kolejny okazało się, że oczywiste z pozoru pojęcia, wymagają uściślenia i dodatkowych wyjaśnień.
Po kolacji do Pracowni zawitał kolejny gość, dr Józef Opalski, krytyk muzyczny i teatralny, reżyser, wykładowca PWST i UJ. Wspólnie z Anną Dymną i pracownikami Fundacji „Mimo Wszystko”, Zaczarowani wysłuchali opowieści o Edith Piaf i Jacquesu Brelu. Oboje to legendy piosenki francuskiej, samorodne talenty, które, dzięki talentowi i niezwykłej charyzmie, podbiły świat. Jak podkreśliła Anna Dymna, ich siła tkwiła nie w fizycznym pięknie czy wystudiowanej grze scenicznej, lecz w emocjach, które przekazywali każdym dźwiękiem. Zaczarowani mieli okazję obejrzeć fragmenty jednego z ostatnich występów ciężko chorej już Edith Piaf oraz słynnego pożegnania ze sceną belgijskiego barda. „Ne me quitte pas” wyśpiewane przez Brela na ekranie spowodowało ciarki i łzy w oczach u wszystkich uczestników tego niezwykłego spotkania.
– Pan profesor to cudowny mówca i słuchanie jego opowieści było niezwykle wciągające – mówi z entuzjazmem Joanna Lewandowska-Zbudniewek. – Dla ludzi, którzy chcą zajmować się śpiewaniem sięganie do takich wzorców to fantastyczna nauka. Każde spotkanie z genialnym artystą jest niezwykle ważnym doświadczeniem, pozwala odkryć coś nowego, co możemy spróbować pokazać we własnym śpiewaniu. Bardzo cieszę się, że uczestnicy warsztatów mogli spotkać się z twórczością tych dwojga gigantów, nieczęsto można trafić na nich w radiu czy telewizji, niektórym ich muzykę podsuwają nauczyciele czy rodzice, ale dla sporej części finalistów, to było odkrycie – podkreśla nauczycielka. – Myślę, że historia Brela, który w szczytowym momencie swojej kariery zdecydował się zejść z estrady, bo poczuł, że nie ma już niczego nowego do zaoferowania publiczności, dała im sporo do myślenia. Jest wiele osób, które obserwując to, co serwują nam środki masowego przekazu, myślą, że wystarczy zaśpiewać raz czy dwa w jakimś programie, zrobić skandalik i to już będzie kariera. Być może, gdyby ci ludzie na początku zetknęli się ze sztuką Piaf czy Brela, spojrzeliby na siebie z innej perspektywy.
Finaliści nagrodzili prelekcję gromkimi brawami, a czar piosenki francuskiej działał tak mocno, że prawie do północy starsi uczestnicy warsztatów wsłuchiwali się w utwory Piaf, Johnny’ego Hallydaya, Dalidy, Lary Fabian i inne szlagiery muzyki francuskiej, które prezentowały na spontanicznym pokazie Akademii Koncertowej Aurelia Luśnia i Marta Kądziela.
Liczba wyświetleń tekstu: 194
|