|
Dziś Zaczarowani mieli okazję przekonać się, jak wyglądało życie w średniowiecznym Krakowie zwiedzając muzeum pod Sukiennicami.
Dzisiejsza wycieczka rozpoczęła się od przechadzki Drogą Królewską. Od roku w Krakowie pojawiły się makiety najważniejszych zabytków, pozwalające niewidomym turystom orientować się w topografii Rynku czy Barbakanu, a także, za pomocą dłoni, przekonać się, jak wyglądają wznoszące się wokół nich zabytki. Milena i Ania z wielką radością oglądały makiety przedstawiające Rynek, mury Barbakanu, pl. Matejki oraz tłumaczyły kolegom zapisane na nich alfabetem Breille’a opisy architektury. To była bardzo sympatyczna zamiana ról.
Główną atrakcją dnia było zwiedzanie z przewodnikiem podziemnej ekspozycji znalezisk archeologicznych, usytuowanej pod płytą Rynku i Sukiennicami. Muzeum prezentuje odnalezione przez archeologów pozostałości wczesnośredniowiecznej osady, a także fragmenty późniejszej zabudowy Rynku z czasów Bolesława Wstydliwego i Kazimierza Wielkiego, wraz ze średniowiecznymi brukami i reliktami miejskiej infrastruktury. Przy tworzeniu ekspozycji wykorzystano nowoczesne techniki multimedialne, służące do prezentacji obrazów, filmów fabularyzowanych, dźwięków i animacji, które tworzą iluzję tętniącego życiem średniowiecznego Krakowa.
– Bardzo się cieszę, że mogłam tam być – mówi Klaudia Borczyk. – To niezwykłe zderzenie historii z nowoczesnością. Te wszystkie projekcje, filmy, dźwięki pomagają wyobrazić sobie, jak wyglądało miasto wiele setek lat temu. Byliśmy też na projekcji filmu animowanego, który pokazywał historię Krakowa od jego założenia do dziś. To była taka niezwykła powtórka z historii naszego kraju.
Oprócz filmu ogromne wrażenie na wszystkich zrobiła informacja, że prawie dokładnie w miejscu, gdzie co roku stoi nasza Zaczarowana Scena archeolodzy odkopali kilkadziesiąt grobów, w tym groby… kobiet uznanych za wampirzyce. Jak tłumaczyła pani przewodniczka, w średniowieczu każda inność, nawet zupełnie drobna, jak nieco ciemniejszy kolor skóry czy też niesymetryczne rysy twarzy, mogła stać się pretekstem do prześladowania, a nawet oskarżenia o czary, i stracenia.
Wszystkie szkielety po dokładnym zbadaniu przez antropologów zostały ponownie pogrzebane w podziemiach Kościoła Mariackiego – mówi Klaudia – w muzeum zastępują je makiety, ale wrażenie i tak było ogromne.
Po tej niezwykłej podróży w czasie wszystkim należał się odpoczynek. Godzinę czasu wolnego jedni spędzili na zakupach, a inni na pałaszowaniu lodów i innych smakołyków w okalających Rynek kawiarenkach. Wieczorem odbyło się karaoke.
– Z takim wodzirejem jak pani Aurelka musiało być świetnie – śmieje się Ola Liske. – Wygłupialiśmy się wszyscy, nikt nie chciał zacząć, ale potem każdy chciał się dobić do mikrofonu. I jakoś tak wyszło, że śpiewaliśmy same kiepskie, biesiadno-weselne piosenki, takie których normalnie nie śpiewamy. Przez to było naprawdę bardzo śmiesznie. A najśmieszniej, jak zaczęły śpiewać nasze mamy!
Doskonała zabawa trwała prawie do północy, kiedy to wszyscy poszli spać, bo przecież jutro znowu finaliści wracają do poważnego śpiewania.
Liczba wyświetleń tekstu: 295
|