|
Drugi dzień w Bułgarii przywitał nas słońcem i orzeźwiającą morską bryzą. Dzisiaj naszych wokalistów czekały pierwsze próby wokalne. Ale nie tylko. O tym jednak więcej opowie Wiktoria Smuga, która będzie dzisiejszą bohaterką tych blogowych zapisków..
Zanim jednak oddamy Wiktorii głos, napiszemy kilka słów o niej samej. Wiktoria ma 13 lat i pochodzi z Małogoszczy. Jest tegoroczną finalistką Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. Jej największa pasja to śpiew. Zaczęła śpiewać kiedy miała 5 lat. Od szóstego roku życia uczy się grać na instrumentach klawiszowych, a od dwóch lat również na wiolonczeli.
– Wiele rzeczy w tym roku zdarzyło mi się po raz pierwszy – opowiada Wiktoria. – Pierwszy raz wzięłam udział w finale Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, pierwszy raz – właśnie tutaj, w Pomorie – jestem za granicą i pierwszy raz leciałam samolotem. Miałam inne wyobrażenie o Bułgarii, ale bardzo mi się tutaj podoba. To zupełnie inne krajobrazy niż w naszym kraju i przede wszystkim – cudowne słońce i morze! Mile zaskoczyła mnie także tutejsza muzyka, spodziewałam się czegoś w stylu ludowym, a tymczasem wielu uczestników tego festiwalu śpiewa utwory rockowe i pop. Super! Co mi się jeszcze podoba? Widoki! Najbardziej jednak podoba mi się tutaj słońce. W końcu mogę się opalić!
Wracając do samego Festiwalu w Pomorie… Mam małą tremę przed naszym występem, ale już nie tak dużą, jak przed finałem Zaczarowanej Piosenki. Dla mnie liczy się przede wszystkim dobra zabawa i miła atmosfera. A nastrój panuje tutaj bardzo fajny – nie ma stresu, wszyscy są mili i bardzo uprzejmi. Czujemy się jak ważni goście. Mam nadzieję, że przez najbliższe dni uda nam się lepiej poznać innych uczestników festiwalu – z Macedonii, Bułgarii czy Ukrainy. Dzisiaj po raz pierwszy usłyszeliśmy w czasie próby, jak śpiewają i muszę przyznać, że śpiewają świetnie! Każdy z nas chciałby powiedzieć, że nasi są najlepsi, ale prawda jest taka, że wszyscy tutaj śpiewają bardzo dobrze. Na dodatek prezentują różnorodną muzykę. To bardzo ciekawe doświadczenie móc spotkać ludzi z innych państw, którzy również kochają śpiewać, poznać ich punkt widzenia, zintegrować się… Dzisiaj się mocno rozśpiewaliśmy. Śpiewaliśmy potem przez cały wieczór i ćwiczyliśmy wspólnie wybrane piosenki.
Jestem bardzo ciekawa, jak będzie wyglądał sam festiwal – czy będzie podobny do naszego. Zostały jeszcze tylko dwa dni. Mam nadzieję, że w tym czasie uda nam się zwiedzić Pomorie oraz inne miejsca, które znajdują się w pobliżu. Ciekawią mnie zwłaszcza lecznicze błota! Podobno od wielu lat, z jeziora niedaleko Pomorie, wydobywa się lecznicze błoto zawierające jod. To musi być śmieszne, tak się wysmarować błotem dla zdrowia. Podobno nie za ładnie pachnie, ale mimo to chciałabym spróbować. Przekonałabym się na własnej skórze, czy naprawdę jest lecznicze. Trzymajcie za nas kciuki i życzcie nam, żeby przez cały nasz pobyt było takie piękne słońce!
Wiktoria na Festiwalu zaśpiewa piosenkę „Życia małą garść” autorstwa Jarosława Kukulskiego. Więcej utworów ma przygotowane na jam session (wspólne muzykowanie polegające na improwizacji), które odbędzie się w ostatni dzień festiwalu. Co ciekawe, Wiktoria, która śpiewa tak delikatnie i uwielbia grać na swojej wiolonczeli, na co dzień słucha popu i reggae. Nie obcy jest jej także hip-hop i rap.
– Wszystko przez to, że mam 4 braci, którzy lubią te gatunki muzyczne. Można powiedzieć, że wychowałam się na rapie – kontynuuje Wiktoria.
Dzisiaj wokalistka dała prawdziwy popis swoich umiejętności – i to w bardzo różnorodnym repertuarze – podczas jazdy do przepięknego miasteczka Nesebyr. Wieczorem czekała na nas niespodzianka – wyprawa do uroczego miasteczka Nesebyr. Jest to prawdziwa perełka, nie tylko wybrzeża nad Morzem Czarnym, ale i całej Bułgarii. Miasteczko zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego UNESCO. Jest położone na półwyspie mierzącym 850 metrów szerokości i niecałe 300 metrów długości. Na tej niewielkiej przestrzeni znajdują się niezwykłe zabytki: cerkwie, domy mieszkalne z XVIII wieku i mnóstwo uroczych restauracji oraz kafejek. Byliśmy zachwyceni nastrojem tego miejsca. Uroku dodawał zachód słońca i zapadający zmierzch. Nasi bułgarscy Przyjaciele oprowadzili nas po starówce i opowiedzieli o wielu tutejszych tradycjach. Złote Piaski wieczorem – w blasku świateł – były zachwycające. Oczywiście był też czas na zakupy drobnych pamiątek. Największe wrażenie zrobiły jednak na nas produkty na bazie olejków różanych. Różane stoiska proponowały kremy, balsamy, perfumy, mydełka, olejki eteryczne, a także coś słodkiego: eliksiry i konfitury z płatkami róży.
Bułgaria jest znana ze swoich różanych specjałów. Nie można wrócić z tego kraju bez różanego olejku. Przy okazji usłyszeliśmy niezwykłą historię o tradycji związanej z hodowlą róż w tym kraju. Każdego roku, w maju, w Dolinie Róż odbywają się wielkie zbiory tych kwiatów. Wyjątkowy klimat sprawia, że róże kwitną tu najpiękniej. Ich płatki zbiera się przez miesiąc, ale tylko między 4 nad ranem a wschodem słońca – zanim opadnie poranna rosa. Wtedy bowiem aromat róż jest najsilniejszy. Na zakończenie zbiorów wybiera się najpiękniejszą z młodych dziewcząt – królową róż. Po wysłuchaniu tej historii, każdy z nas skusił się na jakiś różany produkt. Bułgarski olejek różany jest w końcu ceniony na całym świecie. Podobno kilogram tego olejku jest wart mniej więcej tyle co 2 kilogramy złota! A do uzyskania zaledwie 1 kilograma różanej esencji potrzeba aż 3 tysięcy kilogramów płatków róż!
Ciekawe, jakie jeszcze niezwykłe opowieści odkryje przed nami Bułgaria…
Liczba wyświetleń tekstu: 181
|