Uwaga!

Jeśli chcecie aby Zaczarowana Piosenka zabrzmiała w Waszej miejscowości, macie ochotę zaprosić Zaczarowanych Artystów do udziału w koncercie, festynie, festiwalu... szukacie wzruszeń i prawdziwych talentów... prosimy o kontakt!
Z radością ułatwimy spotkanie z naszymi utalentowanymi, Zaczarowanymi Ptaszkami!
Czekamy!
biuro.festiwalowe@zaczarowana.pl
tel. 0 22 547 87 91

Logowanie

 
Przypomnij hasło
Rejestracja w systemie

Cace, tarator, czyli odkrywania Bułgarii ciąg dalszy

Nasz trzeci dzień w Bułgarii zdominowały próby, wrażenia kulinarne i żywiołowa bułgarska muzyka. Narratorem dzisiejszej opowieści będzie Łukasz Baruch.

Łukasz Baruch jest najstarszym członkiem naszej rozśpiewanej grupy. Ma 31 lat. Mieszka w Dąbrowie Górniczej. Jest trzykrotnym finalistą Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. Na krakowskim Rynku zaśpiewał w 2007, 2008 i 2010 r. Podkreśla, że festiwal zmienił jego życie. Dzięki doświadczeniu, które na nim zdobył, zorganizował Przegląd Piosenki dla Osób Niewidomych i Słabowidzących „Dotyk Dźwięku” w Dąbrowie Górniczej. Odważył się też na to, aby założyć własną Fundację „Wygrajmy razem”, która pomaga osobom niewidomym uzdolnionym muzycznie i wspiera ich wszelkie formy aktywności.

– Nie wstydzę się powiedzieć, że wzrusza mnie czyjś śpiew – opowiada Łukasz. –  Zdarza mi się nawet uronić łzę. Muzyka i wspólne śpiewanie bardzo zbliża ludzi. Dlatego cieszę się, że wpadliśmy na pomysł, aby podczas występu „robić chórki” do piosenek Anety. Tworzymy wtedy taką małą muzyczną rodzinę. W ogóle uważam, że wszyscy zbliżyliśmy się do siebie i zaprzyjaźniliśmy podczas tego wyjazdu. Bardzo mnie to cieszy. Z Mariuszem znamy się i przyjaźnimy już trzy lata, ale cieszę się, że mogłem poznać  Anetę, Wiktorię i Olę. Dziewczyny fantastycznie śpiewają! Mogę powiedzieć, że jestem wręcz z nich dumny. Trzymam oczywiście za nas wszystkich kciuki i mam nadzieję, że nasz występ będzie udany. Dzisiaj próba wypadła bardzo dobrze. Co ciekawe, czasami mam większą tremę przed próbami niż przed samym występem. Paradoksalnie, trudniej jest śpiewać przed  5 osobami niż przed 2-tysięczną publicznością. Dzisiaj była jednak fantastyczna atmosfera! Podczas występów Bułgarów aż podrywało mnie do tańca. Oni i Macedończycy mają bardzo rytmiczne utwory. Myślę, że poziom Festiwalu będzie bardzo wysoki. 

Cieszę się też, że będziemy mogli obejrzeć występy zespołów folklorystycznych podczas Festiwalu. Bardzo ciekawią mnie bowiem tutejsze obyczaje. W ten sposób mogę najlepiej poznać Bułgarię. Nie mogę, niestety, podziwiać tutejszych krajobrazów – muszą mi wystarczyć ich opisy. Na szczęście mam plastyczną wyobraźnię. Staram się łowić dźwięki. Niestety, nie mają one dla mnie aż tak dużego znaczenia jak dla osób, które nie widzą od urodzenia… Ale bardzo lubię wsłuchiwać się w brzmienie tutejszego języka. Bułgarski jest bardzo dźwięczny i nawet mogę sporo zrozumieć z kontekstu. 

Poznaję Bułgarię również poprzez  smak. Próbuję wszystkiego. Bułgarska kuchnia rożni się od naszej – dominuje w niej mięso i ostre przyprawy. Częstym elementem potraw jest sos na bazie jogurtu. Dzisiaj poznaliśmy lokalny specjał – małe rybki o wdzięcznej nazwie „cace”. Są one wielkości frytek. Smaży się je w całości na głębokim oleju. Są chrupiące i – muszę przyznać – bardzo smaczne. Oczywiście spożywa się je także w całości – z ogonkiem i główką. Innym ciekawym daniem jest tarator, które bardzo przypomina nasz chłodnik, ale robiony jest tylko z jogurtu i ogórków. Chciałbym jeszcze spróbować potraw z papryki, która – obok pomidorów i ogórków – jest ulubionym warzywem Bułgarów. Na przykładzie tych dań widać, że bułgarska kuchnia to efekt wielu wpływów, przede wszystkim greckich (uwielbienie dla sałatek) i tureckich (potrawy mięsne), które jednak przystosowane są do tutejszych tradycji i przyzwyczajeń. 

Moim zdaniem, charakter tutejszej  kuchni dobrze oddaje temperament samych Bułgarów. Ale chyba nie aż tak dobrze, jak ich muzyka, taniec i śpiew. Wieczorem udaliśmy się na spacer brzegiem morza. Na koniec zboczyliśmy do małej restauracji, w której wszyscy tańczyli i śpiewali na żywo. To był fantastyczny wieczór! Bułgarskie piosenki są bardzo rytmiczne, pełne energii – aż chce się tańczyć. Ruszyliśmy zatem na parkiet. Nawet ja tańczyłem! Wszyscy świetnie się bawiliśmy.

Dobrze jest czasem tak totalnie oderwać się od rzeczywistości. Najbardziej lubię nasze codziennie spacery nad morzem – wieje wiatr, słychać szum morza, śmiejemy się, jest słońce, dużo ludzi wokół. Cieszę się, że mogę tutaj być.

Łukasz na Festiwalu zaśpiewa piosenkę Franka Sinatry „My way”. Jest to jedna z jego ulubionych piosenek. Śpiewał ją także podczas Festiwalu Zaczarowanej Piosenki w roku 2007, ale w języku polskim.  Specjalne na festiwal w Pomorie Łukasz nauczył się jej angielskiej wersji.

Dzisiaj odbyły się ostatnie próby w kameralnej sali. Kolejne będą miały miejsce już na festiwalowej scenie. Miło nam również donieść, że zostaliśmy bardzo ciepło przywitani i przedstawieni podczas dzisiejszej konferencji prasowej. Co więcej, byliśmy miło zaskoczeni, kiedy zobaczyliśmy Pana Bożydara Bonewa w naszej festiwalowej koszulce. 

Przesyłamy bułgarskie pozdrowienia!


Wstecz Drukuj pdf Poleć stronę

Liczba wyświetleń tekstu: 198

Data ostatniej aktualizacji: 17.05.2012, godz. 22:16 :: Licznik odwiedzin: 878.481
2005-2012 Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko”