|
17 czerwca na Rynku Głównym w Krakowie odbył się wielki Finał II edycji Festiwalu. Wydarzenie poprzedziły prawie tygodniowe warsztaty dla dwanaściorga najlepszych z najlepszych, tych którzy z Łazienek wyjechali z „biletem” do wielkiej przygody.
W jednym z krakowskich hoteli zapanowała zaczarowana piosenka. Dosłownie zapanowała! Głośny śpiew było słychać w promieniu kilkudziesięciu metrów od hotelowego parkingu, na który wychodziły okna sali konferencyjnej, chwilowo zamienionej w „akademię muzyczną”. Finaliści pod okiem, a właściwie uchem Radka Kiszewskiego (kierownika muzycznego Festiwalu), oraz Asi Lewandowskiej i Aurelki Luśni-Stankiewicz, naszych dwóch „profesorek od emisji”, ćwiczyli po kilkanaście godzin dziennie. Nic dziwnego, że efekty były powalające.
W sobotni poranek Rynek zatętnił nie tylko hukiem towarzyszącym ustawianiu ostatnich elementów dekoracji... wszystkich porwała energia niesamowitych młodych ludzi, którzy stając na scenie grają o wszystko!
– Ten Festiwal się zmienia – powiedziała Irena Santor – Opiekun Artystyczny Festiwalu – Ewoluuje i rośnie, może stać się nie tylko okazją do zobaczenia utalentowanych wokalistów. Może, a nawet musi zmienić naszą narodową mentalność. Przecież oni śpiewają naprawdę świetnie. Czas by to dostrzec, niech kompozytorzy zaczną pisać dla nich musicale, niech ci ludzie wejdą na nasze sceny! Czas by wreszcie wróciła na nie muzykalność, talent i prawdziwe głosy! Podziwu dla młodych artystów, a zwłaszcza dla swoich dwóch scenicznych „podopiecznych”, nie krył także Adam Nowak – To niesamowite uczucie usłyszeć własne piosenki w ich wykonaniu. Piosenka „I tak warto żyć”, którą śpiewam z Zuzią w jej ustach nabiera całkiem innego wymiaru. Ja mogę śpiewać tylko o własnej jakiejś niedoskonałości, jakimś swoim wewnętrznym niewidzeniu, Oni muszą stanąć na scenie i zmierzyć się z widownią, to musi wymagać wielkiej odwagi. Tak sobie myślę, że utwór „Trudno nie wierzyć w nic” nabiera przekornego sensu dla tych, którzy mają odwagę w nic nie wierzyć... to nie jest dobra odwaga.
Finalistów odwaga cechuje, to pewne, choć gdy o godzinie 15tej, czyli dokładnie w chwili planowego rozpoczęcia koncertu lunęło wszystkim zrzedły miny. Justyna Adamska i Łukasz Żelechowski starą góralską pieśnią rozpoczęli przepędzanie deszczu. A gdy to nie pomogło do akcji wkroczyli nasi wspaniali muzycy i niezawodni przyjaciele z zespoły „Bliss Band”. Szalonymi rytmami na bębnach i bębenkach, oraz improwizowanym tańcem w deszczu rozpędzili czarne chmury. Nic już nie stało na przeszkodzie, by rozpocząć Wielki Finał.
„Niech piosenka popłynie jak ptak” – powiedziała Pani Irena otwierając spektakl i wypuszczając z koszyczka szarego gołąbka. Radosny ptaszek poleciał gdzieś wysoko na starą basztę krakowskiego ratusza, by słuchać naszych Zaczarowanych Ptaszków.
Tym razem każde z 12 Finalistów śpiewało na żywo dwa utwory. Jeden w duecie z Gwiazdą, piosenkę z repertuaru Opiekuna, a drugim był jeden z największych przebojów polskiej muzyki rozrywkowej. Rynek oszalał gdy Krzyś Szymaszek zaczął śpiewać „Tańcz głupia tańcz” Lady Pank. Niektórzy widzowie ruszyli w tany „prawiefolklorystyczne” gdy Łukasz Żelechowski śpiewał „Czerwony Pas” akompaniując sobie na bandurze. Tysiące ludzi na Rynku wzruszyły „Papugi” śpiewane przez Justynę i „Czas nas uczy pogody” Kasi Nowak. Gdy Zuzia Osuchowska zaczęła śpiewać „Trzynastego nawet w grudniu jest wiosna” nikt nie mógł ustać w miejscu, nie wyłączając Adama Nowaka, który podrygiwał razem z dziewczynami z chórku. Rzadka okazja zobaczyć Pana Adama czy Edytę Górniak robiących komuś chórki! W tym dniu wszystko było możliwe...
Nawet to najbardziej niemożliwe. To chyba jedyny Festiwal gdzie startują tacy, którzy nie chcą go wygrać! – powiadomiła nas Zuzia. – Dlaczego? To proste, nie będę tu mogła przyjechać za rok jeśli wygram!.
Jak zawsze największe emocje budziły duety z Gwiazdami. Ola Sobiech i Mietek Szczeniak „Dumką na dwa serca” wzruszyli tysiące serc! „Jakby to powiedzieć, żeby się Edyta nie obraziła... Ola śpiewała rewelacyjnie! - śmiał się potem piosenkarz.
Emocji nie kryła też Edyta Górniak. – Bałam się trochę o Nikolę, piosenka „Kolorowy wiatr” z bajki o „Pocahontas”, którą razem śpiewałyśmy, jest strasznie trudna. Ma masę bardzo wysokich i trudnych dźwięków. Ale widzę, że całkiem niepotrzebnie miałam tremę „w jej imieniu”, na scenie poradziła sobie świetnie. No, a poza tym jest takim moim małym Cukierkiem – śmiała się piosenkarka – Strasznie się cieszę, że tu jestem!
– Okazuje się, że najlepszym miejscem do rozmów z Anią jest pociąg Warszawa – Kraków – opowiadał Jurek Owsiak, specjalny gość imprezy. – I ja i Justyna Steczkowska właśnie w pociągu zostaliśmy przez Anię zwerbowani. Rok temu widziałem tą imprezę w telewizji i napisałem do Ani list. Że podziwiam to co robi i jak to robi, profesjonalnie, ładnie, czysto, z jasnymi regułami. A Ania szybciutko oddzwoniła: „Podoba ci się, to bądź z nami”. Więc jestem i słucham uważnie. I już nie wiem, kto tu jest prawdziwie wielkim talentem: Justyna, Mietek i Adaś, czy ci wspaniali młodzi ludzie, którzy dzisiaj mierzą się z widownią. Jurek nie przyjechał z pustymi rękami. W imieniu Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wręczył specjalne nagrody dla swoich faworytów. Choć nie miał łatwego wyboru w kategorii dziecięcej jego serce podbiła Ola Sobiech, a wśród dorosłych nagrodził Łukasza Żelechowskiego. Oboje za serce do muzyki i entuzjazm na scenie.
Z werdyktem prawdziwy problem miało także Festiwalowe Jury w składzie:
– Przewodnicząca Ewa Błaszczyk – aktorka, prezes Fundacji „A Kogo?”
– Stanisława Celińska – aktorka o ogromnym dorobku w zakresie piosenki
– Mirosław Czyżykiewicz – wokalista
– Jerzy Satanowski – kompozytor
– Anna Szałapak – piosenkarka, gwiazda „Piwnicy pod Baranami”
Wszyscy piosenkarze byli fantastyczni i wybranie najlepszych nie było prostą sprawą.
– Śpiewają niesamowicie – głowiła się pani Anna Szałapak – Przez cały czas miałam dreszcze, a jak mnie przeszywa taki artystyczny dreszcz, to oznacza, że mam doczynienia z prawdziwą sztuką. Najchętniej nagrody dałabym wszystkim, ale reguły są jasne.
– Nie śpiewamy niewidzącymi oczami, złamanym kręgosłupem albo sparaliżowanymi nogami.
Dlaczego więc moje zdolności wokalne nie miałyby być poddane wnikliwej weryfikacji? – mówił dziennikarzom Łukasz Żelechowski. - Jeśli osoby niepełnosprawne chcą być profesjonalistami, trzeba ich też profesjonalnie oceniać. Taryfy ulgowe, z jakimi często jesteśmy traktowani, po prostu nas poniżają.
Zatem zapadł werdykt bez taryfy ulgowej. Jurorzy brali pod uwagę tylko muzykalność, słuch, głos i wrażenie artystyczne. Statuetki Zaczarowanego Ptaszka oraz nagrody pieniężne odebrali:
Kategoria dzieci:
I - Krzysztof Szymaszek
II - Ola Sobiech
III - Nikola Klepacz
Kategoria dorosłych:
I - Łukasz Żelechowski
II - Paulina Gil
III - Rafał Fusiek
Brawa dla Zwycięzców, jesteście wspaniali. Jesteśmy pewni, że jeszcze nie raz będziemy wspólnie śpiewać!
Gratulujemy wszystkim Finalistom! Dziękujemy Wam za ciepło, entuzjazm, pracowitość. Wiemy, że ten tydzień nie był dla Was łatwy. To dla nas zaszczyt pracować z takimi profesjonalistami jak Wy!
Dziękujemy Waszym rodzicom, Przyjaciołom i Opiekunom, dziękujemy za czas, który razem spędziliśmy.
Nisko kłaniamy się naszym kochanym Jurorom! Dziękujemy za odwagę jakiej potrzeba do podjęcia się strasznej misji wybrania najlepszych.
Gorąco dziękujemy naszym kochanym Gwiazdom! Dziękujemy, że byliście z nami, tacy kochani, przyjaźni i... normalni! I prosimy o jeszcze!
Wielkie podziękowania dla telewidzów oraz tłumnie zgromadzonej widowni, już nie tylko krakowskiej, bo na Rynek w tym szczególnym dniu przyjechali ludzie z całej Polski! Dziękujemy, że byliście z nami!
Do zobaczenia za rok!!!!
Liczba wyświetleń tekstu: 285
|