|
15 sierpnia Iwona Zięba finalistka IV edycji Festiwalu Zaczarowanej Piosenki zaśpiewała w rodzinnym Klimontowie. Choć na co dzień mieszka w Krakowie, z całego serca związana jest z miejscowością, w której dorastała.
To było niecodzienne wydarzenie – opowiada Iwona. – Po raz pierwszy od kilku ładnych lat odbyły się u nas dożynki gminne. Było kolorowo i wesoło. Przyjechały delegacje z 12 wsi, przywiozły wieńce dożynkowe i chleb. No i oczywiście reprezentowały swoje wsie śpiewem. Ja miałam zaszczyt śpiewać w imieniu mojej rodzinnej wsi – Klimontów.
Specjalna okazja wymaga specjalnego repertuaru! Koło Gospodyń Wiejskich napisało przyśpiewki, wzorowane na tradycyjnych pieśniach ludowych… aż 43 zwrotki! – Miałam ledwie kilka dni, żeby nauczyć się ich na pamięć – śmieje się Iwona. – Jedną próbę z akompaniatorem i potworną tremę, że pomylę się w tekście. Jednak na szczęście, zwroteczki były bardzo zabawne i opowiadały o ludziach i miejscach ważnych dla naszej wsi i gminy, więc nie miałam problemów z zapamiętaniem ich. Co ważniejsze, życzliwi ludzie pomagali mi oklaskami, serdecznie śmiejąc się z żartobliwego tekstu.
Na zdjęciu obok prezentujemy Wam Iwonę w czasie występu. Strój musiał być obowiązkowo ludowy, a że Klimontów znajduje się niedaleko Krakowa, Iwona wystąpiła jako Krakowianka.
Nie był to pierwszy raz, gdy występowałam w stroju ludowym – uśmiecha się wokalistka – ale pierwszy raz w chustce na głowie. W końcu mężatce nie przystoi chodzić w wianku – kończy ze śmiechem Iwona.
Liczba wyświetleń tekstu: 649
|