|
Agnieszka Rejtczak, finalistka IV i V edycji Festiwalu Zaczarowanej Piosenki wystartowała w castingu do telewizyjnej „Szansy na Sukces”. Pokonała kilkuset konkurentów i w minioną sobotę zaśpiewała w odcinku z piosenkami „Skaldów”.
„Szansa na Sukces” to program z 17-letnią historią. Wylansował takie gwiazdy jak: Justyna Steczkowska, Kasia Cerekwicka, Ania Świątczak czy Kasia Stankiewicz. Nic więc dziwnego, że castingi do tego programu należą do najbardziej obleganych w Polsce. Zwłaszcza te odbywające się w Warszawie. Agnieszka z mamą przyjechały wczesnym rankiem, by ustawić się w kolejce do przesłuchania. Szczęśliwie szybko udało się stanąć przed komisją. Agnieszka, by zaprezentować się jurorom, wybrała „Czas nas uczy pogody”, piosenkę z tekstem Jacka Cygana i muzyką Krzesimira Dębskiego.
– Bardzo dobrze czuję się w tym utworze – opowiada Agnieszka. – Wiele razy go śpiewałam i mam go dopracowanego. W dodatku to jest piosenka, w której można pokazać szeroką gamę emocji i możliwości głosowych. No i to bardzo nastrojowy utwór!
Pani Elżbieta Skrętkowska i jej współpracownicy dali się porwać nastrojowi wyczarowanemu przez Agnieszkę. Po niedługim czasie zawiadomiono ją, że wystąpi w odcinku poświęconym zespołowi „Skaldowie”.
– Byłam bardzo szczęśliwa – wspomina Agnieszka. – Jadąc na casting do Warszawy, chciałam zmierzyć się nie tylko z własną tremą, ale przede wszystkim ze zdrowymi konkurentami. Do tej pory śpiewałam raczej na konkursach dla osób niepełnosprawnych. Chciałam sprawdzić, czy dam radę, wybrano mnie spośród 1300 kandydatów, więc chyba mogę być z siebie dumna. Chociaż przyznam szczerze… Takiego stresu jak przed nagraniem „Szansy” nie przeżyłam jeszcze nigdy w życiu. Nawet w czasie Finału Zaczarowanej…
Kolejna podróż do stolicy była rzeczywiście dla Agnieszki ogromnym przeżyciem. Choć budynki przy ul. Woronicza zna już przecież całkiem nieźle, jak podkreśla sama „umierała ze strachu”, gdy tylko przekroczyła próg studia.
– Nie wiem, co mnie tak właściwie stresowało: czy pan Wojtek, czy kamery… Chyba bardziej bałam się rozmowy z panem Mannem, niż samego śpiewania. Kiedy okazało się, jaki wykonam utwór, choć nie byłam z niego do końca zadowolona, odetchnęłam z ulgą. „Sady w obłokach”, czyli piosenka, którą wylosował dla mnie pan Wojtek, była tą, której najbardziej się obawiałam. Dostaliśmy zestaw 8 utworów, do przygotowania, ten niestety szedł mi najsłabiej, bo nie jest w mojej tonacji. No ale trzeba było śpiewać, więc zaśpiewałam!
– Jestem z siebie zadowolona – podsumowuje Agnieszka. – Pokonałam kolejny szczebelek, kolejną barierę! Niektóre osoby wolą siedzieć w domu, trzymać się środowiska osób niepełnosprawnych. A ja, dzięki mobilizacji ze strony mojej mamy i przyjaciół, zaryzykowałam. Dzięki takim wyzwaniom, można wyjść z samotności!
 |
Agnieszka z Wojciechem Mannem |
|
|
 |
Z pozostałymi uczestnikami |
|
|
 |
Pamiątkowe zdjęcie z Andrzejem Zielińskim, liderem grupy „Skaldowie” |
|
|
 |
Podczas nagrania |
|
Liczba wyświetleń tekstu: 398
|