|
Dziś punkt 6 rano ruszyłyśmy z Krakowa w drogę na Węgry. My – czyli Nikola Klepacz (16 lat, laureatka II edycji Zaczarowanej Piosenki, uczennica II LO w Gorzowie Wielkopolskim) i Zuzia Osuchowska ( 15 lat, laureatka IV edycji FZP, uczennica Gimnazjum dla Niewidomych w Laskach).
Towarzyszą nam Marek Kowalski z Fundacji „Mimo Wszystko” i Marta Kądziela z Biura Festiwalowego.
Wstawanie o 5 rano, zwłaszcza jeżeli ktoś tak jak Nikola, 11 godzin dnia poprzedniego jechał pociągiem, nie jest najsympatyczniejszą rzeczą pod słońcem. Ale nie było wyjścia. Droga z Krakowa do Veszprem nad Balatonem, to około 600 km. Nie byliśmy pewni, czy uda nam się cały czas jechać autostradami, więc lepiej było wyjechać z zapasem czasowym. Po kilku godzinach jazdy samochodem podróż zaczęła się bardzo dłużyć, staraliśmy się zabijać nudę grą w odgadywanie tytułów piosenek, a szczególnie dużo radości sprawiło nam nowo odkryte hobby, które chyba stanie się przebojem tego wyjazdu, czyli… kolekcjonowanie zabawnych słówek w językach obcych.
Droga z Krakowa do Veszprem zaprowadziła nas najpierw przez Cieszyn do Czech, potem na Słowację, no a potem oczywiście na Węgry. (Przez niecałe 7 h 4 razy przekraczaliśmy granice!!!) Na Słowacji zachwyciły nas nazwy owoców np. „Pomarańć”, które zaobserwowaliśmy na reklamie miejscowego soku owocowego. Węgierskie słówka podbiły nad bez reSZty… bo one mają duuuużżżooo „SZyyyyy”. W większości słówek Węgrzy zamieniają głoskę „s”, na „sz” (infraszauna – zamiast sauny, stresz zamiast stresu ;-))) Nie trzeba dodawać, że my oczywiście poszliśmy za ich śladem i „szyczymy” już we wszystkich wyrazach, w jakich się da. Więc w czasie „szpaceru” po „mieszcie” mijaliśmy szczekające „pszy”, co „szprawiało” nam „maszę” radości. :-) Zuzia poważnie obawia się, że prowadzący koncert w sobotę przedstawią ją jako „Szuszę” albo „Żużę” – jestem pewna, że zacznę się wtedy śmiać!!!! – dodaje młoda wokalistka.
Zaraz po przyjeździe do Veszprem spotkaliśmy się z panią Eszter, osobą która organizuje Festival z ramienia Fundacji „Uśmiech Dziecka” i Biura Szeporszarag. Omówiliśmy z nią szczegóły naszego pobytu i udaliśmy się do hotelu. Od razu spotkaliśmy rodaka! (Nawiasem mówiąc z Polski przyjechałyśmy tylko my dwie i nasz młodszy kolega Borys. Borys startuje w innej kategorii wiekowej jako wokalista, a dodatkowo także w kategorii instrumentalnej. Cieszy nas to, że nie będziemy ze sobą konkurować, a jedynie trzymać za siebie kciuki. )
Na Festiwal do Veszprem przyjedzie ponad 300 uczestników. Występować będą w wielu kategoriach (wokaliści, muzyka klasyczna, instrumentaliści, tancerze, akrobaci), solo i w zespołach. Wiemy, że będziemy walczyć z młodymi ludźmi z Węgier, Rosji, Rumunii, Słowacji, Niemiec i Czech. Mamy wielkąąą tremę! Jak precyzuje Nikola tremę wzmacnia fakt, że nasze polskie żołądki nie do końca jeszcze oswoiły się z Węgierską kuchnią. :-)
Po obiedzie odbyliśmy ważne spotkanie z organizatorami oraz kilkorgiem Jurorów. Dowiedzieliśmy się, że wszyscy uczestnicy oceniani będą punktowo, a zliczone punkciki, zgromadzone od wszystkich członków międzynarodowego Jury, odpowiedzą na pytanie, kto z Veszprem wyjedzie ze Złotym, Srebrnym, lub Brązowym Dyplomem. Jakie mamy szanse? Nie będziemy odpowiadać na to pytanie, żeby nie zapeszać. ;-) Ustaliliśmy szczegóły sobotnich przesłuchań, a także naszego pierwszego występu, który mamy już… jutro!
Przed nami disco, ale nie zamierzamy szaleć zbyt długo, bo trzeba się „wyszpać”, a jutro o 9 rano zaczynamy próbę wokalną. „Szłodkich Sznów”!
Liczba wyświetleń tekstu: 674
|