Uwaga!

Jeśli chcecie aby Zaczarowana Piosenka zabrzmiała w Waszej miejscowości, macie ochotę zaprosić Zaczarowanych Artystów do udziału w koncercie, festynie, festiwalu... szukacie wzruszeń i prawdziwych talentów... prosimy o kontakt!
Z radością ułatwimy spotkanie z naszymi utalentowanymi, Zaczarowanymi Ptaszkami!
Czekamy!
biuro.festiwalowe@zaczarowana.pl
tel. 0 22 547 87 91

Logowanie

 
Przypomnij hasło
Rejestracja w systemie

Dzień 2 – Wyprawa nad Balaton i nasz pierwszy występ

Od rana mnóstwo się działo. Najpierw śniadanie… nazwijmy je kontynentalnym. ;-) Do picia miejscowy specjał, podobno herbata. Nam się z herbatą nie kojarzył. A już o 9 zjawiliśmy się w gmachu Varosi Muvelodesi Kozpont, czyli w Miejskim Domu Kultury.

Jako pierwsze, ze wszystkich uczestników Festiwalu, miałyśmy próbę wokalną. Zaśpiewałyśmy wszystkie piosenki jakie będziemy tutaj prezentować. Dwie na dzisiejszy koncert i dwie na jutro, na konkurs. Na Sali oprócz ekipy technicznej i akustyków, był obecny jeden z jurorów. Pani Marta mówi, że bardzo mu się podobało Hehehe ;-) Rano struny głosowe są raczej zaspane. Więc nie byłyśmy specjalnie zachwycone swoimi wykonaniami. No, ale nie bez powodu gwiazdy nie śpiewają bladym świtem. Wyszłyśmy z nadzieją, że wieczorem będzie lepiej. 

A dzięki temu, że tak wcześnie się „przepróbowałyśmy”, mieliśmy całe przedpołudnie na wyprawę nad Balaton. To największe w Europie jezioro, jest zaledwie 15 km od Veszprem. Pojechaliśmy do ślicznego miasteczka Balatonfured. Jest tam port jachtowy, molo, masa ślicznych domków, krajobraz jak z pocztówki. Spędziliśmy bardzo miły czas (teraz będziecie nam zazdrościć), dzisiaj temperatura dochodziła do… 28oC! Siedzieliśmy na molo, obserwowaliśmy łabędzie i wygrzewaliśmy się na słoneczku. Bajka!

Potem zwiedziliśmy jeszcze malowniczą wioskę Tihany, nad którą góruje kościół i klasztor. Widoki przecudne, Balaton opływa cypel, na którym znajduje się ta miejscowość. Z dwóch stron wzgórza widać zatem błękit jeziora. Bardzo miła sytuacja spotkała nas, całkiem nieoczekiwanie, w Marcepanowym Domu, gdzie kupowałyśmy pamiątki dla naszych najbliższych. Do pani Marty zadzwoniła pani Irena Santor. Pani Marta powiedziała jej, gdzie i z kim jest… i że Zuzia będzie jutro śpiewać jej piosenkę „Twarze, twarze”. Pani Irena serdecznie życzyła nam powodzenia i obiecała trzymać kciuki w czasie jutrzejszych przesłuchań.  Od razu lepiej się poczułyśmy!

Po powrocie zaczęłyśmy przygotowywać się do wieczornego koncertu. I to nie tylko pod względem wizażu, (Nikola zdecydowała, że zostanie charakteryzatorką ;-)) , ale przede wszystkim trzeba było się bardzo porządnie rozśpiewać. Ćwiczyłyśmy zapamiętale, a pan Marek wszystko skrzętnie nagrywał na dyktafon. Być może postanowił zostać wokalistą i będzie teraz ćwiczył nasze gamy przed lustrem. ;-) (Pan Marek w geście samokrytyki kazał nam dopisać, że powinnyśmy współczuć jego pierwszym słuchaczom i że przeprasza ;-))

Pierwszy nasz występ w Veszprem, zapowiadany był przez organizatorów, jako promocyjny show dla mieszkańców miasta, by zachęcić ich do przyjścia na koncerty festiwalowe. Okazało się, że mamy wystąpić w wielkiej galerii handlowej (co nas w sumie dość zaskoczyło). Do udziału w pokazie nie zaproszono oczywiście wszystkich uczestników, tylko wybrane grupy i solistów. Z wokalistów byłyśmy my dwie i nasz rodak Borys Bylicki z Ksawerowa koło Łodzi. Tańczyły 4 grupy z Rosji i Rumunii. Szczególnie podobała nam się grupa baletowa Balalajecska Tancegyuttes. Tańczyli połączenie tańca ludowego z jazzem i tańcem współczesnym. Ciekawe widowisko. 

Miałyśmy lekką tremę, z racji dość dziwacznego miejsca występu, oraz widowni, która przyszła na seans filmowy, lub zakupy, a nie po to, żeby nas słuchać. Ale okazało się, że o dziwo, bardzo dobrze się słyszałyśmy (choć akustyk nie mówił po angielsku i pani Marta miała spory problem z dogadaniem się z nim, uratował nas język migowy ;-). A widzowie reagowali bardzo ciepło.

Ponieważ dziewczyny są skromne z natury, nie chcą się chwalić, więc pozwalam sobie wprosić się na ich bloga, i napisać parę słów od siebie….

Nikola śpiewała „Do grającej szafy grosik wrzuć” i bardzo trudną piosenkę „List” Edyty Górniak, oryginalnie wykonywaną przez Celine Dion (I surrender). Obiema piosenkami podbiła wszystkich, zarówno przypadkowych słuchaczy, jak i innych uczestników zmagań. Zuzia wykonała „Niech no tylko zakwitną jabłonie” i „Moje serce to jest muzyk”, którymi poderwała publiczność do głośnych  oklasków. A mam wrażenie, że węgierska widownia nie należy do zbyt spontanicznych. Co tu mówić, sukces ;-).

Przygotowałyśmy krótkie streszczenia piosenek, żeby widzowie wiedzieli o czym dziewczyny śpiewają. Udało im się przykuć uwagę Węgrów, mimo bariery językowej. To bardzo duża umiejętność.

Jestem z nich strasznie dumna! – Marta

Mimo pierwszego zaskoczenia, impreza bardzo nam się podobała. Ciekawe jak pójdzie nam jutro, dzisiaj jesteśmy w dobrej formie głosowej, oby tak pozostało. Trzymajcie za nas kciuki!

Jutro wczesna próba, trzeba rano wstać, więc idziemy spać! Dobranoc! ;-)


Poranna próba w Domu Kultury
Poranna próba w Domu Kultury
Próba Nikoli
Próba Nikoli
Turystki :-)
Turystki :-)
Nad Balatonem
Nad Balatonem
Grupa tancerzy z Rosji
Grupa tancerzy z Rosji
Nikola śpiewa „List”
Nikola śpiewa „List”
Nikola, Zuzia i Borys
Nikola, Zuzia i Borys
Wstecz Drukuj pdf Poleć stronę

Liczba wyświetleń tekstu: 772

Data ostatniej aktualizacji: 27.01.2012, godz. 13:33 :: Licznik odwiedzin: 802.957
2005-2012 Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko”