|
Trzeci dzień w Warszawie stał pod znakiem zdjęć w plenerze. Finaliści wzięli udział w nagraniu wywiadów z Anną Dymną, które wykorzystane zostaną w koncercie finałowym.
Choć prognozy nie wróżyły nic dobrego, w Warszawie znowu dzisiaj świeciło słońce! Po śniadaniu finaliści opuścili hotel i busikami pojechali do Parku Skaryszewskiego, w centrum Warszawy, gdzie dziś rozstawiono zaczarowany plan zdjęciowy ;-)
– Jestem radiowcem, więc mikrofon mnie nie peszy. Na scenie także czuję się świetnie – śmiał się Wojtek Urban. – Jednak po raz pierwszy pracuję z kamerą i to jest naprawdę poważne wyzwanie.
 |
|
Anna Dymna tuż przed rozpoczęciem nagrań
|
|
|
 |
|
Na pierwszy ogień poszedł Michał Wiśniewski
|
|
|
 |
|
Olga i Radzio ;-)
|
|
|
 |
|
Radzio i Margo od razu przypadli sobie do gustu ;-)
|
|
Okazało się, że po wczorajszych doświadczeniach w pracy z kamerą, finaliści potrafili doskonale odnaleźć się przed obiektywami. Niemała oczywiście zasługa w tym Anny Dymnej. To właśnie delikatność, bezpośredniość i poczucie humoru aktorki sprawiały, że topniały wszystkie lody. Dodatkowym akcentem humorystyczno-rozbrajającym w tym roku okazali się Margo i Radzio. A kto to? Margo to suczka należąca do Marysi Cerafickiej, opiekującej się stronami internetowymi Fundacji „Mimo Wszystko”. Mieszkają niedaleko, więc zdecydowały na ten jeden dzień przenieść się z laptopem w plener, by Marysia pracując a Margolcia wylizując każdego kto chciał (albo i nie), spędzić z nami przedpołudnie. A kim jest Radzio? Myszką (myszkiem?), która jako rekwizyt trafiła w czasie nagrania do rączek Sandry Chorąży. Anna Dymna pamiętała świetnie z zeszłego roku, że dziewczynka jest entuzjastką wszelkiego rodzaju zwierzaków, więc zdecydowała, że przed kamerami ofiaruje jej mysz. Specjalna ekspedycja wysłana zatem została do sklepu zoologicznego i wróciła ze zwierzątkiem, które po drodze otrzymało imię Radzio (na cześć naszego kierownika produkcji).
Nagranie z Sandrą w roli głównej rozpoczęło się od prezentacji postępów dziewczynki w grze na skrzypcach. 11-letnia szczecinianka od roku chodzi do szkoły muzycznej i z wyjątkową determinacją ćwiczy grę na tym trudnym instrumencie. Po wykonaniu w sposób mistrzowski utworu o trzech kurkach, Sandra otrzymała klatkę z myszką (pomysł wyciągnięcia Radzia z klatki odpadł od razu, ponieważ myszka okazała się niewielka wzrostem, za to ogromna duchem i broniła się z całych sił, używając przy tym ostrych ząbków). Na nic zdały się błagalne spojrzenia mamy Sandry… Od razu było widać, że między zwierzątkiem a dziewczynką nawiązała się wielka przyjaźń i myszka przeprowadzi się jeszcze tego samego dnia do Szczecina.
 |
|
Ania Woźnica, skrzypaczka, na potrzeby nagrania pożyczyła Sandrze swoje skrzypce
|
|
|
 |
|
Margo miała bardzo pracowity dzień... musiała wszystkich dokładnie wylizać! ;-)
|
|
|
 |
|
Plan zdjęciowy w warszawskim parku Skaryszewskim
|
|
|
 |
|
A tak widziały wszystko nasze kamery telewizyjne
|
|
Przez cały dzień w uroczym zakątku parku finaliści odpowiadali Annie Dymnej na trudne pytania. Zdarzały się momenty humorystyczne, ale wiele było także poważnych słów o marzeniach, smutkach, tolerancji i walce z własną słabością. Pomiędzy nagraniami cała grupa finalistów miała czas na to, by porozmawiać, lepiej się poznać i razem pośmiać.
– To bardzo ważne – mówił Łukasz Baruch Skoniecki. – To jest mój trzeci finał i zastanawiałem się, jacy będą ludzie. Teraz, gdy już troszeczkę się znamy, mogę powiedzieć, że jest z kim pogadać, że znowu są świetni. Jak zawsze! Popołudniu Zaczarowani rozjechali się do domów. Każdemu zaproponowano już pierwsze pomysły utworów, jakie zaśpiewają w finale. Teraz jest czas na oswojenie się z myślą o tych piosenkach, naukę tekstu i ustalenie tonacji. Niebawem drogą elektroniczną otrzymają podkłady, z propozycjami aranżacji. A już za niespełna miesiąc spotkamy się znowu w Krakowie.
Ps. Mama Sandry przesłała nam SMS, że córka postanowiła „przechrzcić” myszkę i nadała jej imię Bolek. Pozdrawiamy Sandrę i Bolka!
Liczba wyświetleń tekstu: 741
|