…Świat nie jest wcale zły, świat nie jest wcale mdły,
Niech no tylko zakwitną jabłonie…
Zaproszenia na koncert „Wiosna… ach to ty!”, które można było zdobyć na antenie stacji, rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Ci, dla których nie wystarczyło krzeseł, siedzieli na podłodze, schodkach, stali pod ścianami. W koncertowym Studiu 5, od bardzo dawna widownia nie zgromadziła się tak licznie. Gospodyniami wydarzenia były Anna Dymna i Lidia Jazgar – aktorka, oddana przyjaciółka Fundacji „Mimo Wszystko”, która podjęła się zadania organizacji spektaklu. Autorem przepięknych aranżacji, znanych wszystkim piosenek o wiośnie, był Andrzej Zarycki. A zaśpiewali je – finaliści Festiwalu Zaczarowanej Piosenki: Zuzia Osuchowska, Ola Sobiech, Grzesio Batóg, Łukasz Żelechowski, Sebastian Szymański, Ola Pozorska i Agnieszka Łozińska. Towarzyszyli im goście specjalni: Paulina Zaleś – artystka Fundacji Jędrka Brandstattera „Pro Artis” i Beata Paluch – aktorka Narodowego Starego Teatru w Krakowie, która zaśpiewała przepięknie wiersz Bolesława Leśmiana, z muzyką mistrza Zaryckiego.
Wiosna to radość, śmiech, miłość. I miłość unosiła się w powietrzu w czasie tego koncertu – opowiada Zuzia, która otworzyła uroczystość prześliczną piosenką „Niech no tylko zakwitną jabłonie”. – Choć mnie chyba jednak, póki co, niosła bardziej muzyka – zastrzegła szybko, by uciąć ewentualne plotki.
…Dziewczyny… bądźcie dla nas dobre na wiosnę,
Dziewczyny, skończcie już te kobry miłosne…
Tak zaklinał obecne na widowni panie, Sebastian… Sebastian, który dorósł i bardzo zmężniał od II finału Zaczarowanej Piosenki, gdy to w duecie z Michałem Bajorem śpiewał o magicznej sieci, w którą chciałby wpleść życia treść. W grudniu skończy 18 lat. Jak większość licealistów drży przed maturą. Ale gdy w studiu zgasły światła i znalazł się sam na sam z widownią, pierwiastki i funkcje trygonometryczne nie miały znaczenia, liczył się tylko mikrofon i piękne dźwięki wiolonczeli i skrzypiec za plecami Sebastiana. Bardzo trudny utwór pana Młynarskiego, z dykcyjnymi pułapkami i „…bąkiem co brzdąka na łąkach…” wykonał filuternie i z ogromnym wdziękiem.
…Już wiosna podrosła i bzami tchnie
Kaziu, Kaziu, Kaziu zakochaj się
bez rosy po nocy i listek schnie
Kaziu, zakochaj się…
Tymi słowami kusiła słuchaczy Paulina Zaleś – „pierworodna” artystka Fundacji „Pro Artis”. To właśnie od spotkania tej młodej wokalistki z Łodzi i Barda z Podhala – Jędrka Brandstattera, rozpoczęła się wielka epopeja zakopiańskich koncertów. Paulina, z rekomendacji Andrzeja zasiliła grupkę Zaczarowanych, by dołożyć swój głos do radosnego chóru podbijającego radiowe fale.
Kilka osób znałam z warsztatów w Zakopanem, kilka z rozmaitych koncertów i festiwali – opowiadała po występie zadowolona – ale generalnie wszyscy są tak pozytywni i pełni entuzjazmu, że łatwo było nam znaleźć wspólny język. Łączy nas jedna pasja i to się czuje.
Ku własnemu zaskoczeniu, Paulina odnalazła się szybko w utworze, który wybrał dla niej pan Zarycki.
– Normalnie wolę śpiewać bardziej dynamiczne utwory, szybsze i rytmiczniejsze – zauważyła. – W dodatku było to jedno z moich pierwszych spotkań z tak charakterystyczną piosenką i okazało się bardzo interesującym doświadczeniem. Wiosna kojarzy mi się z miłością… Wiosną pojawiają się nowe, gorące uczucia. Mniej lub bardziej poważne… ale jeśli o mnie chodzi, to żadna wiosna mnie już nie ruszy. – Zapewniła Paulina… Przykro nam chłopaki ;-)
Dramatyczne losy stokrotki polnej, którą w ciemnym borze napotkał harcerz i zupełnie zawrócił jej w głowie, odśpiewała Ola Sobiech. I choć w sumie każdy zna tę piosenkę od przedszkola, to udało jej się zrobić z niej małą perełkę.
Na wiosenną miłość nie warto patrzeć zbyt poważnie – uśmiecha się Agnieszka Łozińska, która zmierzyła się z kolejnym utworem opowiadającym o trudnych relacjach męsko-damskich. Zaśpiewała „O kochasiu, który odszedł w siną dal”. Nie dała się namówić pani Ani na zwierzenia. Mamy nadzieję, że jej „kochaś” szczęśliwie się nie oddala.
…Wiosna, wiosna już w powietrzu
Człowiek ptak i kwiat ją przeczuł
Ile do niej jeszcze dób
Liczą usta pąk i dziób
A ja wcale nie w zapale
I z zachwytem się nie palę
Bo mi starsza jestem czym
tym bardziej szkoda zim…
W nieco bardziej melancholijnym nastroju do Krakowa przybył Grzesio. Jednak na jego buzi natychmiast pojawił się uśmiech, gdy pani Ania wspomniała słuchaczom, że w tym roku spełniło się najskrytsze marzenie Grzesia. Dzięki Fundacji „Przyjaciółka” otrzymał… perkusję! Teraz nic nie stanie na jego drodze do kariery muzyka rockowego. Wystarczy tylko założyć zespół i nagrać parę hitów… Wiosną wszystko jest w końcu możliwe!
W czasie koncertu padła także buntownicza deklaracja ze strony Łukasza Żelechowskiego. Obwieścił głośno votum separatum od tego romansowego nastroju.
…Nie zakocham się tej wiosny już w nikim
Choćby śpiewem się zaniosły słowiki
Choćby zapachniały wszystkie jaśminy
Choćby zapłakały wszystkie dziewczyny…
Całe szczęście… Joasia, żona Łukasza, siedziała na widowni. Jak zawsze dumna ze swojego męża. Niech się już lepiej w nikim innym nie zakochuje, bo na znalezienie takiej fajnej dziewczyny jak Joasia, nie ma szans.
Bohaterką dnia została Ola Pozorska. Dzielnie dojechała do Krakowa prosto z sali egzaminacyjnej, gdzie walczyła z egzaminem gimnazjalnym. Lekko zmęczona i nieco bardziej cicha niż zwykle, gdy znalazła się przed mikrofonem, jakby rozkwitła, by radośnie zaśpiewać finałowy utwór.
Takiej nowej, dobrej energii, którą dziś możemy czerpać ze słońca i budzącej się do życia przyrody, życzyła wszystkim obecnym na zakończenie koncertu Anna Dymna.
…Wiosna – cieplejszy wieje wiatr
Wiosna – znów nam ubyło lat
Wiosna – wiosna wkoło, rozkwitły bzy…
Dziękujemy gorąco dyrekcji Radia Kraków, która zaprosiła Zaczarowaną Piosenkę na fale swojej rozgłośni. Gratulujemy organizatorom – w szczególności pani Jazgar i panu Zaryckiemu – wielkiego sukcesu!
Gdy tylko dowiemy się o dacie emisji koncertu, na pewno Was poinformujemy! A koncert „Lato, ach to ty…” w Krakowie już na początku lipca!