– Było pięknie. Tak nas ciepło i gościnnie przyjęli! Tak „po domowemu”. – entuzjazmuje się Łukasz. Zaczarowanych wokalistów rozczuliła troska i serdeczność z jakimi się spotkali.
– Co chwila ktoś się o nas troszczył. – uśmiecha się Darek. – Kawki, herbatki, ciasta, to było urocze. Chociaż pogoda spłatała nam figla i niestety nie dopisała, to był bardzo udany występ.
Rzeczywiście nasze legendarne szczęście do pogody jakoś do Prochowic nie dotarło. Zimno i potoki deszczu wygoniły część widzów spod sceny, ale ci którzy zostali bawili się świetnie. Tak jak wykonawcy.
– Strasznie się za tym wszystkim stęskniłam – opowiada Kasia, finalistka III edycji Festiwalu. – To już ponad rok odkąd śpiewałam w Krakowie. Cudnie było spotkać się znowu z Zaczarowanymi no i znaleźć na scenie. Na co dzień nie mam raczej okazji do występów, a ponieważ mieszkamy każde w innym końcu Polski, nie mam również okazji, by widywać się z kolegami. Więc bardzo się cieszę, że przejechałam pół kraju, by zaśpiewać z nimi w Prochowicach. I nie ważne, że było tak zimno i padało!
Kasia z rozrzewnieniem wspomina Festiwal i już zapowiada, że zgłosi się do V edycji w 2009 r.! To już całkiem niedługo ;-)