Śpiewałam na różnych festiwalach – poważnie mówi Zuzia – ich poziom też bywał różny. Ten konkurs miał chyba najwyższy poziom z tych, w których miałam przyjemność brać udział. Jestem zadowolona, że mogłam tu wystąpić. Choć nie udało się wygrać, jestem bardzo zadowolona z tego, co zaprezentowałam.
Do występu w przesłuchaniach finałowych, które miały miejsce w piątek, zakwalifikowano 22 osoby w różnym wieku i z różnych stron Polski. Edycji 2009 patronowała pani Irena Santor. To ona podpowiedziała Zaczarowanym, by spróbowali swoich sił w rywalizacji ze zdrowymi kolegami. Przecież o to nam chodzi – zachęcała pani Irena – żeby pokazać wszystkim, że prawdziwy talent się obroni. Zmotywowani przez nią Zaczarowani zgłosili się do konkursu. Na liście finalistów znaleźli się właśnie Tomek i Zuzia.
Jak podkreśla Laureatka II miejsca w zeszłorocznej edycji Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, w poczuciu się pewniej na scenie bardzo pomogła jej wizyta u Joasi Lewandowskiej, utalentowanej wokalistki, która co roku przygotowuje Zaczarowanych do występów na krakowskim Rynku. W obliczu tak poważnego wyzwania, jak występ w Częstochowie, Joasia zgodziła się spotkać z Zuzią w zeszłym tygodniu. Wspólnie przygotowały materiał z jakim zaprezentowała się Zuzia.
Regulamin konkursu zobowiązał nas do przygotowania dwóch utworów. Jeden miał być z repertuaru pani Santor, a jako drugą mieliśmy przygotować inną polską piosenkę. Zabawne było to, że ta, którą wybrałam z repertuaru pani Ireny – „Twarze", była dokładnie tą samą, którą zdecydował się śpiewać Tomek... a także 6 innych finalistów! Zabawne. Nie sądziłam, że jest tak popularna.
Po piątkowych przesłuchaniach, jak donosi nasza korespondentka, odbył się recital laureatki ubiegłorocznego Grand Prix, a potem koncert Pani Ireny. Zuzia do tej pory jest pod wrażeniem występu Pierwszej Damy Polskiej Piosenki. – To było niesamowite! Jaki ona ma głos! Jak ona niesamowicie śpiewa! Wrażenie jakie robi na scenie pani Irena, to coś niepowtarzalnego!
Tomkowi i Zuzi gratulujemy udanego występu. Nisko kłaniamy się pani Irenie i przyłączamy do Zuzi, która twierdzi, że przez samo podglądanie występu, tak wielkiej artystki, człowiek może się wiele nauczyć!