3 maja, podczas gdy Finaliści V edycji uczestniczyli w przygotowaniach do Finału w Warszawie, zeszłoroczni laureaci wystąpili w Kolbuszowej.
– Co roku mamy w naszym mieście wielkie święto, Dni Kolbuszowej – opowiada Czesław Łopata, nauczyciel Roberta Rumaka, który namówił chłopca do wzięcia udziału w Festiwalu Zaczarowanej Piosenki rok temu. – Postanowiliśmy w tym roku, wykorzystać te dni do promocji naszych Zaczarowanych Przyjaciół. Robert zdecydował, żebyśmy zaprosili Zuzię Osuchowską i Darka Tabisia. Darek niestety z przyczyn losowych nie mógł zjawić się u nas, ale Zuzia zaśpiewała i zachwyciła wszystkich. Podobnie jak Robert. Gwiazdą wieczoru był pan Andrzej Sikorowski i Grupa Pod Budą. Inicjatywa zaproszenia laureatów Zaczarowanej, spotkała się z tak ciepłym przyjęciem, że – mam nadzieję – będzie kontynuowana w przyszłym roku.
Ale zanim kolejni koledzy Roberta zaśpiewają w jego rodzinnym mieście, przed chłopcem przygoda życia. Pamiętacie emocje jakie towarzyszyły zeszłorocznej podróży Karoliny Sawki na koniec świata? Karolinka towarzyszyła Nataszy Caban – najmłodszej polskiej żeglarce, która samotnie opływa świat, w podróży na Wyspy Kokosowe. Już jutro Robert Rumak poleci z Krakowa do Londynu, a stamtąd wyruszy… na Karaiby!
Kolejny raz Natasza postanowiła zaprosić do siebie podopiecznego Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko”.
– Na początku Robert nie mógł uwierzyć w tę całą historię – uśmiecha się pan Czesław. – A od miesiąca, gdy już znał datę wylotu, kiedy cała ta wielka przygoda zaczęła się konkretyzować, zmienił się nie do poznania. Bez przerwy się uśmiecha i jest niesamowicie szczęśliwy!
Robert, jak to Robert – oszczędny w słowach. W rozmowie telefonicznej z pociągu, którym zmierza w kierunku Krakowa, będącego pierwszym etapem jego bajecznej podróży, zapewnił, że niczego się nie boi i nie ma wcale tremy. A w sumie miałby się czego obawiać. Przeżyje nie tylko swój chrzest pełnomorski, ale już jutro po raz pierwszy w życiu poleci samolotem!
– Niczego się nie boję! – powiedział Robert. – Ani samolotu, ani rekinów. Umiem pływać, więc bardzo się cieszę z tego, że zobaczę ogromne morze z błękitną, czystą wodą. Ale najbardziej nie mogę doczekać się spotkania z Nataszą! To musi być niesamowita osoba!
Jutro Robert wyleci z Krakowa do Londynu, a potem już prosto w kierunku Morza Karaibskiego. Pierwszy przystanek – wyspa Santa Lucia. Życzymy pomyślnych wiatrów i wspaniałych wrażeń w czasie najbliższych dwóch tygodni. Jeśli jesteście ciekawi, jak przebiegać będzie podróż Roberta i Nataszy, zapraszamy do lektury bloga na stronie Fundacji „Mimo Wszystko”.