– Pomysł narodził się 2 lata temu, gdy z panią Małgosią Gębczyńską z Pałacu Kultury Zagłębia byłem w Częstochowie, by promować tak miasto w konkursie „Złota Miejscowość Radia Katowice” – opowiada Łukasz. – Zaproponowałem wtedy, żebyśmy zrobili taki koncert, na który zaprosiłbym swoich przyjaciół z Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. To miała być jednorazowa impreza. Udało się zorganizować zespół Giga Drum z Gorzowa Wielkopolskiego. Do inicjatywy zapalił się dyrektor Pałacu, podał nam pomocną dłoń, wyznaczył nam termin… no i zaczęły się przygotowania.
Rok temu była pierwsza edycja, tak się spodobała, że Urząd Miasta postanowił nadać tej inicjatywie formę przeglądu i zadbać o to, żeby stała się ona imprezą cykliczną.
Święto Dąbrowy to trzy dni koncertów, występów kabaretów, gwiazd. W niedzielę, wieczór należał do braci Golców i ich uOrkiestry. Gdy Zaczarowani pojawili się w Parku Hallera, po próbie w SOSW dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących, Golcowie właśnie kończyli swoją próbę. Oczywiście była okazja do sympatycznych rozmów „między artystami” i pamiątkowej fotografii uczestników przeglądu z muzykami.
Gdy nadeszła godzina występu, wszyscy z lekką tremą znaleźli się na scenie. Koncert otworzył zespół Ośrodka, w którym wokalistkami są Julia i Ola. Zaśpiewały „Piąty bieg” Budki Suflera, piosenkę o nadziei i wierze w marzenia. Marzenia, które pomaga realizować muzyka.
– Nie kładziemy nacisku na to, że wykonawcami są osoby niewidome lub słabowidzące. Po prostu zapraszamy młodych artystów, którzy mają co zaprezentować i czym się pochwalić. Przychodzi bardzo wielu ludzi, a to chyba znaczy, że się im podoba. To jest sympatyczna alternatywa dla mieszkańców miasta – uśmiecha się Łukasz. – Wszyscy są przyzwyczajeni do występów artystów, którzy śpiewają dany, konkretny rodzaj muzyki. A w czasie naszego Przeglądu każdy widz mógł znaleźć coś dla siebie. Przygotowaliśmy dla każdego coś miłego. Łukasz Żelechowski zaśpiewał piosenkę góralską autorstwa Jędrka Brandstattera, Darek tradycyjnie utwór Dżemu, Iwona „Babę zesłał Bóg”. Wszystkie utwory fajnie zaaranżowane przez muzyków z Giga Drumu. Chyba podobało się widzom!
Łukasz nie chciał się chwalić, ale obiektywny obserwator z pewnością przyzna, że to był sukces. A miarą sukcesu może być to, że nawet deszcz (wywołany przez nomen omen „Wielką Wodę” śpiewaną przez Iwonę ;-) nie wystraszył widzów.
Na koniec zaśpiewała także Aurelia Luśnia-Stankiewicz. Jedna z wokalistek – pedagogów, które co roku przygotowują Zaczarowanych do udziału w finale. Na co dzień Aurelia uczy emisji głosu oraz śpiewu dzieci i młodzież. Sama też śpiewa, nagrywa płytę. Zaprezentowała jedną z piosenek z przygotowywanego przez nią albumu oraz arię z musicalu „Nędznicy”. To sympatyczny dowód na to, że prawdziwe przyjaźnie rodzą się w Krakowie. Nie tylko pomiędzy uczestnikami, ale także między nimi a ekipą. I one nie kończą się, gdy gasną światła reflektorów.