To dla mnie bardzo ważne – powiedziała pani Irena po spektaklu – od dawna marzę, żeby oni śpiewali na estradach, na takich samych prawach jak inni artyści, żeby widownia oceniała ich tylko przez pryzmat talentu i głosu. I to się uda! Jakże ciepło publiczność przyjęła dziś Kasię!
To prawda. Gdy prowadzący koncert, Maria Szabłowska i Krzysztof Szewczyk, zapowiedzieli Kasię, w Sali Kongresowej rozległy się zdziwione szepty. Jednak to zdziwienie nie wynikało z faktu, że Kasia jest niewidoma. Po prostu była jedyną osobą, której widzowie nie znali z nazwiska. Gośćmi urodzinowymi pani Ireny byli m.in.: Małgorzata Walewska, Kayah, Zbigniew Wodecki, Ewa Bem, Krzysztof Cugowski i światowej sławy skrzypek Vadim Brocki. Ale gdy tylko Kasia zaśpiewała pierwsze nuty wielkiego przeboju pani Ireny „Maleńki znak”, przy wybornym akompaniamencie orkiestry Operetki Warszawskiej pod batutą pana Czesława Majewskiego, publiczność słuchała jej z równym zachwytem jak innych artystów. I nagrodziła równie gorącymi owacjami.
Jakie wskazówki mogłabyś dać młodym artystom? – zapytała Jubilatkę pani Szabłowska.
Sama, gdy byłam bardzo młoda, usłyszałam niezwykle mądrą rzecz od jednego ze swoich wielkich mistrzów – odpowiedziała Honorowa Opiekunka Artystyczna Zaczarowanej Piosenki. – Talent to dar, który nie jest naszą własnością, lecz dany jest nam „na przechowanie”. Więc trzeba o niego należycie dbać, pielęgnować i dzielić się nim z innymi. To najważniejsza rada i wskazówka, którą teraz ja mogę przekazać młodym ludziom, którzy marzą o karierze w tym zawodzie.
Kochana Pani Ireno! Życzymy zdrowia, sił i wszystkiego co piękne, dziękujemy za setki piosenek, które kołysały nasze dzieciństwo… i prosimy o jeszcze!