To już kolejne zaproszenie, jakie Jan Statuch skierował do Zaczarowanych. Jednak tym razem wyjątkowe, bo zapraszał rzeczywiście „do siebie”. Janek jest „Sandomierzaninem 2008 roku”, nie tylko duszą i animatorem wszelkich działań Stowarzyszenia Transplantacji Serca, ale generalnie społecznikiem z ogromnym sercem. Gdy jego rodzinne miasto nawiedził kataklizm, natychmiast rozpoczął organizacje pomocy.
– Stowarzyszenie w całej Polsce organizuje akcje promocyjne – opowiada Łukasz Baruch Skoniecki. – Promują idee oddawania narządów do przeszczepów, wręczają ludziom „oświadczenia woli”, ale także propagują zdrowy styl życia. Wyjątkowo w Sandomierzu, z przyczyn oczywistych, wszystko połączone było ze zbiórką pieniędzy dla powodzian. Bo zniszczenia są naprawdę ogromne. Jak opowiadała mi moja żona – Ola, z placu Papieskiego, na którym śpiewaliśmy, było widać tereny po drugiej stronie rzeki, które niedawno jeszcze były zupełnie zalane. I ponoć widok był straszny.
Koncert, na którym śpiewali Łukasz i Ania, wchodził w skład obchodów Dni Sandomierza. Konferansjerkę prowadzili młodzi aktorzy z serialu „Ojciec Mateusz”. Choć pogoda była kapryśna, widzowie bawili się świetnie. Ania zaśpiewała „Black Velvet”, „Czas nas uczy pogody”, a na koniec „Golden Eye” Tiny Turner. Łukasz wystąpił z „Całuj mnie” Pawła Kukiza, „Zawsze tam gdzie ty” i „Szczęśliwego Nowego Jorku”. Publiczność była zachwycona.