Koncert „Kimkolwiek jesteś, jesteś kochany” był elementem trzydniowego projektu społeczno-kulturalnego „Wykluczeni? – Niewykluczeni?”. To święto tolerancji, organizowane przez Urząd Miasta Warszawa pod patronatem pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, zgromadziło w sobotnie popołudnie u stóp Zamku spore grono sympatyków Zaczarowanej Piosenki.
Nasza przygoda zaczęła się już dzień wcześniej. W piątkowe popołudnie do warszawskiego Domu Literatury przyjechali: Kasia Wachnik, Przemek Cackowski, Armand Perykietko, Łukasz Baruch Skoniecki, oraz Wojtek Urban. W historycznym pokoiku na ostatnim piętrze zabytkowej kamienicy (kto wie, może właśnie tam swoje zaczarowane wiersze pisała Halina Poświatowska?) odbyła się „próba wznowieniowa” ptaszkowego repertuaru. Pod okiem niezastąpionej Ani Ozner wszyscy przypomnieli sobie swoje utwory. Ania, choć delikatna i filigranowa z wyglądu, bez odrobiny litości tropiła wszystkie błędy i fałsze. A okazało się, że utwory nieśpiewane od czerwca, czasami trochę zatarły się w pamięci. To było kolejne bardzo pracowite i bardzo potrzebne popołudnie, tym razem z widokiem na Kolumnę Zygmunta.
Wieczorem na Krakowskie Przedmieście zawitała Ewelina Flinta. Prosto ze studia, gdzie pracuje nad nowym materiałem, przyjechała na próbę z Kasią i Łukaszem. Bo choć Ewelina należy do naszych najbardziej zaprzyjaźnionych gwiazd i widuje się z Zaczarowanymi regularnie, to ze zdumieniem uświadomiły sobie z Kasią, że od ich duetu na krakowskim Rynku minęły 3 lata. Łukasz obawiał się, że zmienił się jego sposób śpiewania, ale były to obawy bezpodstawne, okazało się że „Żałuję” w duecie z Eweliną brzmi tak samo świetnie jak w 2007 r. Po próbie przyszedł czas na rozmowy. I choć wokalistka była zmęczona po całodziennej pracy została z Zaczarowanymi na cały wieczór, by wspólnie śmiać się i dyskutować.
– Kasiu, masz 16 lat – tłumaczyła starsza koleżanka laureatce festiwalu – to jest najlepszy czas, żeby się uczyć. Dla głosu to „złoty okres”. Mówisz, że gitarę porzuciłaś jakiś czas temu, wróć do niej, pracuj! Za parę lat wejdziesz na scenę, z własnoręcznie napisanym przebojem i podbijesz tłumy, masz do tego warunki, tylko teraz musisz ciężko pracować! Nie zmarnuj szansy, jaką dał ci los!
– Wszyscy spotkaliśmy się w czasie Festiwalu – powiedziała następnego dnia o czternastej otwierając koncert Anna Dymna.
– Pokochaliśmy się i tęsknimy za sobą, dlatego tak bardzo się cieszymy, gdy możemy się spotkać.
To prawda, rankiem dołączyła do Zaczarowanych Sandra Chorąży i niezastąpiony Kameleon. Na próbę przybyła także druga z zaproszonych gwiazd, Renata Przemyk. Zaczął się kolejny dzień pracy, pełen radości i optymizmu, bo choć nic na to nie wskazywało, tradycyjnie nasze dobre anioły nie zawiodły i nad Warszawą świeciło cudowne słońce. Po piątkowych chmurach i mżawce nie zostały nawet wspomnienia.
Gospodarzami koncertu byli Anna Dymna i Paweł Sztompke, dziennikarz Polskiego Radia. To oni powitali nieliczną z początku widownię u stóp Zamku Królewskiego. Każdy występ poprzedzali krótkimi refleksjami na temat wykluczenia, nietolerancji i walki z odrzuceniem, pióra największych filozofów i poetów.
– Plutarch z Cheronei napisał: „ Gdy się tylko dziecię urodziło i jeżeli je widzieli słabe, niedołężne albo niekształtne zaraz je kazali zrzucać z rozpadliny z góry Tajgetu….” – czytał wstrząsający cytat Paweł Sztompke. - Gdyby do dziś obowiązywały te prawa do morza zepchnięto by takich wielkich ludzi jak Touluze Lautrec, Bocelli, Hawking, Van Gogh….
– Mnie też mogliby zepchnąć – powiedział na scenie Wojtek. - Na szczęście jest XXI wiek i spotkałem na swojej drodze ludzi, którzy sprawili, że chodzę, pracuję i jestem szczęśliwym człowiekiem.
– Bardzo potrzebnym człowiekiem – dodała Anna Dymna.
To prawda. Tego dnia wszyscy byliśmy potrzebni. Sobie nawzajem i ludziom na widowni, która błyskawicznie zapełniła się, gdy zaczęły śpiewać Zaczarowane Ptaszki. Łukasz zaczarował wszystkich utworem „Kiedy powiem sobie dość”, Armand pieśnią „Grajmy Panu”, Przemek „Mamoną”. Sandra rozweseliła „Grosikiem”, (z baletem w składzie Ewelina i Kasia). Wojtek sprawił, że większość pań miała „oczy na mokrym miejscu” gdy śpiewał „Uciekaj moje serce”. Publiczność dała się porwać i śpiewała z artystami. Tak było gdy Wojtek i Przemek w duecie wykonywali „Myślę, że nie stało się nic”, Renata i Sandra „Babę zesłał Bóg”, Ewelina i Kasia „Goniąc za cieniem”. I w czasie finału gdy cała widownia wstała, by wspólnie ze wszystkimi wokalistami zaśpiewać „Nadzieję”.
Nie ma nikt takiej nadziei jak my, chciałoby się rzec parafrazując słowa utworu. To był chyba najważniejszy przekaz koncertu „Kimkolwiek jesteś, jesteś kochany”. Nie ma niepotrzebnych, wierzymy że kiedyś zrozumieją to wszyscy! Każdy z nas jest dla kogoś całym światem. A gdy jesteśmy razem wszystko staje się piękniejsze, prostsze i jaśniejsze!
Dziękujemy serdecznie organizatorom za zaproszenie do udziału w tym ważnym społecznie projekcie, dziękujemy pracownikom Zamku Królewskiego za życzliwość i mamy nadzieję, że to tylko początek miłej współpracy. I serdecznie dziękujemy wszystkim tym, którzy przybyli na Dziedziniec Pałacu pod Blachą, by z nami śpiewać o tym, że jesteśmy potrzebni!
Fot. M. Szymborska i M. Ceraficka