Oczywiście to żart i muzyka jest językiem absolutnie uniwersalnym, ale z drugiej strony, do opracowania pozostał całkiem nieznany nam materiał. Nic dziwnego, że w sali prób wrzało od samiuteńkiego śniadania. Geni z wielką radością włączyła się w pracę. A najzabawniejsze jest to, że szybko wszyscy zorientowali się, że choć nie rozumieją znaczenia pojedynczych słów w jej języku, bez kłopotu rozumieją, co ma do przekazania.
Pogadałyśmy sobie czekając na próbę – śmieje się Agnieszka Rejtczak – I już jesteśmy koleżankami.
Geni jest jedną z 46 osób, od lat 9 do 62, które zgłosiły się do pierwszej edycji Festiwalu Zacarovana Pisnicka – mówi pan Jan Cieślak, organizator czeskiej imprezy – Na razie to była taka próba, czy w ogóle będą zainteresowani, czy pomysł się przyjmie… okazało się, że wszystko zadziałało wspaniale. Wszyscy, do których zwracaliśmy się z zaproszeniem, czy prośbą o pomoc, odpowiadali nam z radością. Po wstępnych eliminacjach 20 uczestników zakwalifikowaliśmy do finału. W lutym w Sali konserwatorium w Opavie odbył się wielki koncert. Jury przewodniczył tenor opery w Opavie pan Wofk. Wygrała Geni i to właśnie ona reprezentować nas będzie na Rynku. W tajemnicy mogę powiedzieć też, że rozmawiałem z przyjaciółmi ze Słowacji… i im także szalenie spodobała się ta idea i bardzo chcieliby spróbować zorganizować taki festiwal za rok.
Czyżby wielkie marzenie pani Ani Dymnej, o organizacji międzynarodowego festiwalu zaczynało się konkretyzować? Trzymajcie kciuki! ;-)
Popołudnie stało pod znakiem prób z artystami. Pierwsza zjawiła się Ania Dąbrowska.
Pani jest prawdziwa? – zapytała ją Sandra, gdy tylko zostały sobie przedstawione. – Bo pani wie, ja mam panią na komputerze! – Ta informacja przełamała wszelkie lody i obie wokalistki natychmiast zostały przyjaciółkami.
Wspólne próby z Sandrą i Mariuszem to była przemiła zabawa. Zarówno dla nich jak i dla pani Ani, która z entuzjazmem podchwyciła pomysł śpiewania chórków w solowych piosenkach finalistów.
Jestem bardzo zaskoczony – powiedział po swojej próbie z Michałem i Martą Muniek Staszczyk. – Wiedziałem, że oni będą przygotowani, wiedziałem że są wyłonieni w eliminacjach, ale szczerze mówiąc, byłem bardzo ciekawy jak poradzą sobie z piosenkami. A wyszło świetnie. Naprawdę zawodowo.