Dzisiejszy dzień należał przede wszystkim do weteranów festiwalu, ale przecież i tegoroczni finaliści zostali zaproszeni do udziału w koncercie galowym Fundacji Anny Dymnej „Każdy ma swoje Kilimandżaro”, a więc „do roboty”!
Do Krakowa już wczoraj przyjechała silna grupa laureatów Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, z ubiegłych lat. Są z nami: Justyna Adamska (zdobyła statuetkę w 2007 r.), Nikola Klepacz (2006 r.), Karolina Sawka (2007 r.), Kasia Nowak (2007 r. ), Darek Tabiś i Robert Rumak (2008 r.), Łukasz Żelechowski i Krzysio Szymaszek – laureaci z II edycji. Wszyscy zgodnie twierdzą, że ogromnie zazdroszczą tym, którzy w tym roku startowali w Zaczarowanej. A jednocześnie bardzo mocno cieszą się z tego, że zostali zaproszeni, by choć dwa dni pobyć w tej szalonej atmosferze, która otacza Zaczarowany Festiwal.
To właśnie oni, od samego rana rozgościli się w sali prób. Wcześniej zostali poproszeni o przygotowanie samodzielnie – jak to przystało na zawodowców – piosenki, którą na tej jednej jedynej próbie przećwiczyli z Przyjaciółmi Fundacji. Do koncertów finałowych co roku zapraszani są nowi artyści, ale niedzielne koncerty fundacyjne, to okazja do spotkania Zaczarowanej Rodziny – uczestników – weteranów, oraz najwierniejszych artystów, tych którzy poznali idee pani Ani przy okazji Festiwalu i „wpadli” na dobre. Są z nami od lat, wiernie, szczerze… na zawsze! Na próby przyjechali zatem: pani Irena Santor, która z Kasią wykona „Nie spoczniemy, nim dojdziemy”, Zbyszek Zamachowski, który z Nikolą zaśpiewa uroczą piosenkę pana Jeremiego Przybory „Do ciebie szłam”. Dotarł także Paweł Kukiz, który z Karoliną przygotował „O nic nie pytaj”. Nową twarzą wśród naszych Gwiazd jest Piotr Polk, który zadzwonił do pani Ani i zapytał, czy mógłby się dorzucić do jej wielkiego dzieła. Oczywiście został powitany z otwartymi ramionami.
Największe emocje wzbudziła, całkiem niechcący, Ewelina Flinta. Na nią zawsze można liczyć! Mimo zapełnionego kalendarza, koniecznie chciała z nami być. Po południu dała koncert ze swoim zespołem, potem wystąpiła w Opolu, a później według planu, miała… helikopterem (!!!) przylecieć do Krakowa. W piosence „Wiele jest dróg” towarzyszyć miał jej Krzysiek. Na wszelki wypadek woleliśmy przygotować na próbie solową wersję tej piosenki (pamiętając wczorajsze szaleństwa pogody). Po prostu zaistniała całkiem poważana obawa, że gdyby wiało tak mocno jak dzień wcześniej, helikopter mógłby mieć problem z przybyciem na czas i bezpiecznym lądowaniem.
Jestem przygotowany – zapewnił Krzysiek. – Ale wierzę w Ewelinę, da radę, przyleci! – Piosenka została przećwiczona jako solówka, ale spokój głównego zainteresowanego udzielił się powoli wszystkim. Flinta da radę! :-)
|
|
|
|
Tegoroczni finaliści, wspólnie z grupą kilkuletnich wokalistów z Krakowa przygotowali zbiorówki. Dwa utwory patrona festiwalu – Marka Grechuty, oraz finałowe „Żegluj Żeglarzu” z repertuaru Maryli Rodowicz. O 14:00 zakończyły się próby w hotelu i wszyscy zgodnie ruszyli na Rynek. Kochani wolontariusze przynieśli do namiotów pyszny obiad i można było rozpocząć próby kamerowe.
W miarę zbliżania się godziny 21:00 znów temperatura emocji osiągnęła wrzenie. W koncercie wzięło udział prawie 100 osób. Wszyscy musieli wiedzieć co mają robić w danym momencie.
Finaliści otworzyli wieczór. Najpierw laureaci V edycji wystąpili w swoich solowych piosenkach. Rozgrzali widownię, więc gdy nad Rynkiem uniosły się pierwsze dźwięki pieśni przewodników spod Kilimandżaro, widzowie powitali je gorącymi oklaskami. Potem w świat popłynęła jedna z najpiękniejszych piosenek Marka Grechuty…
„…Chodźmy tam, gdzie nas oczy poniosą
Chodźmy tam, gdzie niełatwy jest czas.
Czas zieleni, łez i rosy
Czas innego, nowego dnia.
Zabierz wszystkie własne myśli
Zabierz swego szczęścia łut.
Tam, gdzie wszystko jeszcze dla ciebie
Czekaj dnia, przyjdzie znów…
Dla Zaczarowanych Ptaszków z V edycji to był początek końca tej niezwykłej bajki. Koniec potwornie męczącego, ale jednocześnie niesamowicie ekscytującego tygodnia w Krakowie…
Szkoda, że to już koniec… - powiedziała z błyszczącymi oczami Agnieszka Rejtczak. – Było pięknie, radośnie… i mam nadzieję, że wrócę tu za rok!
Gdy zbliżała się północ, Rynek rozbłysł setkami lampek. A na scenie wiele osób miało w oczach łzy… Pożeglowaliśmy w stronę nowej przygody… Dziękujemy…