Nie mam cienia tremy – zapewniał dzisiaj rano ekipę telewizyjną Karol Tomasiak. – Cieszę się na jutrzejszy występ i zupełnie się nie boję. Ja lubię śpiewać dla publiczności więc nie mam czego się bać.
Rzeczywiście na najbardziej zestresowanych w tym roku wyglądają organizatorzy i muzycy. Czy wszystkie aranżacje okażą się strzałem w dziesiątkę (a przyznajemy się, że VI edycja może was zaskoczyć aranżacjami)? Czy pogoda dopisze? Czy na Rynku pojawią się ludzie? Te pytania kołaczą się po głowach osób odpowiedzialnych za spektakl. Natomiast sami uczestnicy są pełni entuzjazmu i zapału, wręcz nie mogą doczekać się jutra!
Jedynym małym wyjątkiem od tej reguły jest Ania, która walczy z ciężkim przeziębieniem. Klimatyzacja okazała się mniej lub bardziej szkodliwa dla wszystkich uczestników warsztatów, ale temperatury wykluczają rezygnację z niej. Niestety Anię złapało szczególnie paskudne choróbsko, walczy z gorączką i katarem, oraz nerwami przed jutrem.
Piątkowe popołudnie stało (jak zwykle) pod znakiem prób z gwiazdami. Pierwsza zjawiła się u nas Renata Przemyk. Przygotowała z Sandrą piosenkę „Babę zesłał Bóg”, a potem z radością zgodziła się dołączyć do naszych chórzystek, by wspierać swoją podopieczną w piosence „Do grającej szafy grosik wrzuć”. Interpretacja „Nie mam żalu” w wykonaniu Armanda nieco zaskoczyła artystkę, ale pozytywnie ;-) I tak jak w przypadku Sandry, Renata dołączyła do chórku aby „przydać się” w drugim utworze. Nie zdradzimy wam jednak co to za utwór ;-)
Po Renacie do naszego hotelu przyjechał Robert Gawliński, którego nie zatrzymała ani awaria na Okęciu, ani makabryczne korki w Krakowie. Dojechał i prześpiewał z Michałem utwór „Eli Lama Sabahtani” i z Wojtkiem „Myślę, że nie stało się nic”.
Mając u boku tak wyluzowaną i pełną życzliwego wsparcia gwiazdę, aż grzechem byłoby mieć tremę. – Śmiał się Michał.
Do zobaczenia jutro na krakowskim Rynku! Relację na żywo będzie można czytać na portalach Facebook i BLIP (linki ze strony głównej Zaczarowanej).